Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jughead. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jughead. Pokaż wszystkie posty

4.08.2020

Od Jugheada C.D Angeline

Spojrzałem na Angeline i uśmiechnąłem się po czym przytaknąłem. Otworzyłem drzwi od jej pokoju aby spokojnie mogła się przebrać. Udałem się do kuchni i tam usiadłem przy stole. Gdy dziewczyna była gotowa podeszła do mnie i zaprezentowała swój strój. 
- Jak wyglądam. 
- Jak zawsze, ładnie - uśmiechnąłem się. 
Dziewczyna złapała za smycz Judy, a ja wstałem od stołu otworzyłem drzwi i puściłem ją przodem wraz ze szczęśliwym słodkim psiakiem. Szliśmy obok siebie gadając o pierdołach, Angeline nagrywała swoim telefonem i dodawała zdjęcia. Zrobiliśmy nawet kilka wspólnych fotek. 
- To jest super - odparłem. Na tym zdjęciu oboje mieliśmy głupie miny. 
- Przesłać Ci ? 
- Pewnie będę miał pamiątkę. 
Dziewczyna wzięła telefon i od razu przesłała. Spojrzałem na zdjęcie jeszcze raz gdy pojawiło się na moim urządzeniu i zdałem sobie sprawę jak bardzo dobrze się przy niej czuje. W pewnej chwili nagle lunął deszcz tak mocny, że chwyciłem ją za rękę i ruszyłem biegiem przed siebie a Judy z nami. Śmieliśmy się oboje, gdyż nic nie zapowiadało takiej nagłej zmiany pogody. Przemoczeni niemal do suchej nitki wparowaliśmy do pierwszej lepszej kawiarni. Normalnie nie można wchodzić do środa z psami, ale Judy była słodkim przemoczonym szczurkiem i zrobiono dla nas wyjątek. zdjęliśmy mokre kurki i powiesiliśmy na wieszaku, 
- Gorąca czekolada ? - puściłem dziewczynie oczko. 
- Taak, czytasz mi w myślach dosłownie. - zaśmiała się. 
Jej śmiech był inny, albo to ja po prostu zacząłem patrzeć na nią inaczej.
Gdy kelnerka przyniosła nam czekoladę obje niemal się na nią rzuciliśmy.
- Piszesz opowiadania tak ? 
Tak, lubię kryminały, detektywistyczne ?
- Mogłabym kiedyś przeczytać, jakieś twoje dzieło ? 
- Pewnie, ale wiesz ja piszę jak to się mówi do szuflady, raczej się tym nie dzielę, robię to dla siebie. 
- Nikomu nie pokaże, jestem ciekawa po prostu twoich opowiadań. 
- No dobrze, zrobię wyjątek. 
Gdy skończyliśmy pić gorącą czekoladę, deszcz lekko ustał, Judy nadal się trzęsła. 
- Odprowadzę Cię, potem zmykam Hot Dog pewnie też potrzebuje spaceru. 

Angeline ?

- 

11.07.2020

Od Jugheada CD Angeline

Angeline nie wyglądała najlepiej była przerażona. Przytuliłem ją i zacząłem głaskać po głowie aby ją uspokoić. Co chwila przychodziły wiadomości od podglądacza. Czułem się bezradny w tej sytuacji. Nie mogłem jej jednak tego okazać, potrzebowała mojego oparcia, a ja byłem gotów zrobić wszystko by czuła się bezpiecznie. Zdziwiła mnie jej propozycja, uśmiechnąłem się tylko i delikatnie pocałowałem ją w czoło.
- Śpij, o mnie się nie martw wszystko ogarnę.
Dziewczyna położyła się na łózko a ja zasłoniłem okna. Wziąłem jej telefon do reki i poprosiłem by podała mi hasło. Zrobiła to bez wahania, sięgnąłem kartkę i długopis usiadłem przy biurku zapalając lampkę i spisałem numer. Odpaliłem laptopa dziewczyny i podłączyłem do niego telefon. Tak jak się spodziewałem, podglądać miał do niego dostęp. Wyciszyłem go aby Angeliny nie budziły kolejne przychodzące wiadomości. Przeszukałem dokładnie jej pokój a następnie całe mieszkanie. Starając się nie obudzić jej współlokatorów. Przez niemal całą noc usiłowałem odciąć dostęp podglądaczowi. Nad ranem powiadomiłem o tym Filipa był on znacznie lepszy w tych informatycznych sprawach niż ja. Piliśmy razem kawę i pracowaliśmy nad złamaniem kodu. Około dziewiątej rano wszyscy wstali i zebrali się na śniadanie które przygotowała Mia dość mocno zaskoczeni moją obecnością. jednak nikt nie miał zamiaru tego komentować. nagle Filip krzyknął.
-Mamy to Jug !
Spojrzałem na niego posyłając mu uśmiech, teraz pozostało mi tylko odnaleźć podglądacza. Jedno było pewne telefon, i komputer Angeline były czyste a kamery ukryte w mieszkaniu zniszczone.
Po śniadaniu wraz z Angeline udałem się do jej pokoju, odsłoniłem zasłony i uchyliłem okno aby nieco wywietrzyć pokój.
- Jest dobrze - oznajmiłem i posłałem je ciepły uśmiech.
Dziewczyna podeszła do mnie objęła mnie i przyłożyła głowę do mojej klatki.
- Dziękuje Jug. - szepnęła i spojrzała mi w oczy.
Poprawiłem kosmyk włosów z jej twarzy i zobaczyłem jak jej policzki lekko się rumienią.
Nie wiele myśląc lekko podniosłem jej podbródek i przybliżyłem swoją twarz poczułem jak serce zaczyna mi walić jak szalone. Delikatne musnąłem ustami jej usta, składając na nich lekki pocałunek. Ponownie spojrzałem w jej oczy.
- Nie musisz dziękować. - szepnąłem a między nami nastała niezręczna cisza.
Odsunąłem się od niej usiadłem przy biurku i oddałem jej telefon.
- Możesz śmiało już korzystać, znajdę tego kolesia, i wybije mu z głowy takie zabawy.

Angeline?

2.06.2020

Od Jugheada CD Angeline

Odwiozłem Angeline do domu, chwile czekałem aby upewnić się, że bezpiecznie wejdzie do mieszkania. Odpaliłem motocykl po czym wróciłem do swojej przyczepy. Odwiesiłem kurtkę na wieszak. Usiadłem na kanapie i wziąłem psa na kolana. Uświadomiłem sobie, że na prawdę polubiłem tą dziewczynę. Przestałem czuć się samotny, chciało mi się wstawać rano z łózka, chodzić do szkoły, pisać. Czułem się szczęśliwszy, gdy była obok mnie, złapałem się na tym, że co jakiś czas zerkałem na telefon czy aby nie napisała. Przeglądałem jej filmiki i nie mogłem doczekać się kolejnego spotkania. Gdy nagle mój telefon zabrzmiał, spojrzałem od razu na wyświetlacz. Tak to była wiadomość od niej.
Angeline: Kiedy nasza 2 próba do nagrywarek ? 
Uśmiechnąłem się sam do siebie, szybko przemyślałem odpowiedź. Nie mogłem zawalić szkoły, ani mojego pisania, opowiadań. Chociaż chciałbym z nią spędzać każdą wolną chwilę. Tak uświadomiłem sobie, że naprawdę ta dziewczyna mi się podoba. 
Jughead: Hmm...Jutro mam zajęcia, potem chciałem popisać trochę opowiadań, gdyż dzisiaj już nie mam na to siły. 
Angeline: Rozumiem, to kiedy by Ci pasowało, nie musi być jutro przecież. 
Jughead: Jeśli chcesz może jutro pójdziemy na spacer z psami wieczorem razem ? 
Angeline: Dobra, tylko nie wiem czy mam wolny wieczór ale spiszemy się jeszcze okey ?
Jughead: Jasne ! 
Odłożyłem telefon na bok wstałem i wyszedłem na dwór wraz z mopsem. Sięgnąłem do kieszeni i wyjąłem paczkę papierosów. Wziąłem jednego i zapaliłem. Pies w tym czasie szybko załatwił swoje potrzeby. Wróciłem do środka, wstawiłem wodę na herbatę i poszedłem się wykąpać. Zasiadłem do swoich opowiadań. Moje zdziwienie było ogromne gdy o trzeciej w nocy na wyświetlaczu mojego telefonu pojawiła się wiadomość od dziewczyny. 
Angeline: Jug śpisz ? 
Jughead: Nie... pisze opowiadania, coś się stało ?
Angeline: Nie, spać nie mogę. 
Jughead: Dlaczego ? 
Angeline: Mam wrażenie, że ktoś mnie obserwuje, zaczynam się bać. 
Jughead: Może to twoja wyobraźnia ?
Angeline: Nie ...*screen rozmowy z obserwującym*
Czytałem i byłem przerażony, dlaczego nie powiedziała mi o tym od razu. To pisanie z typem trwało dobre kilka godzin i wiadomości były coraz bardziej przerażające. Poderwałem się szybko ubrałem i wsiadłem na motocykl, w tej sytuacji chyba jutro nie zjawie się w szkole. Byłem na miejscu już po kilku minutach. 
Jughead: Otwórz okno !
Zobaczyłem jak dziewczyna podchodzi o otwiera okno, wspiąłem się po rynnie po czym wlazłem do jej pokoju. Coś do mnie mówiła, ale ja od razu zabrałem się do przeszukiwania jej pokoju. Nic nie mogło umknąć mojej uwadze, po chwili znalazłem małą ukrytą kamerkę na oknie była sprytnie schowana w doniczce. W tej samej chwili telefon Angeline zawirował. Spojrzałem na nią.
- To on prawda ? 
Skinęła głową po czym zaczęła czytać wiadomość podglądacza na głos. 

Angeline?

17.04.2020

Od Jugheada C.D Angeline

Nigdy wcześniej niczego nie nagrywałem. Angeline wydawała się znajdować w swoim, żywiole nie to, co ja. To trwało bardzo krótko, więc byłem zdziwiony. Nagle dziewczyna skończyła i zaczęła zadawać mi pytania. Dlatego nie znajdę sobie normalnej pracy. Już chciałem jej wyjaśnić wszystko, kiedy w mgnieniu sekundy ktoś wyrwał Angeline torebkę. Odwróciłem się i zobaczyłem uciekającą sylwetkę, bez wahania ruszyłem za zbiegiem. Koleś miał pecha, trafił na kogoś, kto trenował parkour. Przeskoczenie kilku ławek, aby skrócić sobie drogę, nie było dla mnie problemem. Miałem go już na wyciągnięcie ręki, kiedy odwrócił się i psiknął mi gazem pieprzowym prosto w oczy. W momencie się zatrzymałem, zasłoniłem oczy ręką, zaczęły lecieć mi łzy. To piekło jak diabli, ból był niesamowity. Dziewczyna podbiegła do mnie wraz z psami.
- Jughead nic Ci nie jest ?
- Nie.
-Pokarz.
Odsłoniłem oczy i spojrzałem prosto na nią.
- O kurde, masz całe czerwone oczy i twarz.
- Tak wiem, tak działa gaz pieprzowy mamy gdzieś hydrant ?
- Tak tam jest.
Angeline chwyciła mnie za rękę i zaprowadziła prosto do hydrantu, było to konieczne, bo ja ledwo widziałem na oczy. Puściła zimną wodę, a ja przez dobre kilka minut starałem się, wypłukać to badziewie.
- I jak ?
- Piecze nadal jak cholera-syknąłem dalej przemywając twarz.
- Ale widzisz dobrze ?
- Tak, bardziej jestem zły, że mi uciekł, a było, tak blisko.
- Ważne, że nie straciłeś wzroku.
Gdy już było mi znacznie lepiej, cofnąłem się, do miejsca, gdzie mi się oberwało. Rozejrzałem się, na trawniku spostrzegłem małą przypinkę z symbolem węża.
- Co tam masz ? - spytała zaciekawiona.
- Poszlakę, dzięki której odnajdę drania. - uśmiechnąłem się.
- Nie musisz, miałam tam tylko jakieś drobne w portfelu, ładowarkę nic osobistego.
- Chcesz zabawić się w detektywa ? Bo ja bardzo chce. - puściłem dziewczynie oczko.
- No dobra w sumie, może być to dobra zabawa.
- Sprawdźmy twoje umiejętności w takim razie, weź i przyjrzyj się tej przypince czy coś ci mówi ?
Dziewczyna wzięła ją do ręki, dokładnie obejrzała.
- Nie wiem, widnieje na niej wąż...ty masz węża na kurtce ! Czy to ktoś, kto od ludzi, którzy zawinęli Ci psa ?
- Blisko, ale nie.
Spojrzała na mnie pytająco zdezorientowana.
- Ludzie, którzy ukradli mi psa, nie są z mojego gangu, przypinka ma kształt, ale to jest odbicie lustrzane symbolu. To znaczy, że ktoś chce by, ludzie myśleli, że jest z nami powiązany, a tak naprawdę nie jest, rozumiesz ?
- No tak, czyli jesteśmy w kropce prawda ?
- Nie do końca-odwróciłem przypinkę na drugą stronę i zobaczyłem trzy cyferki „974” były, mocno stratę jakby ktoś, chciał to ukryć.
- Co to oznacza ?
- Zrobione na zamówienie w sklepie.... uwaga !!! .... nie w sklepie, w warsztacie dokładnie znajdującym się cztery przecznice stąd.
- Skąd ty to wszystko wiesz ?
- Nie raz psuł mi się motocykl-puściłem jej oczko.
- Czyli musimy tam iść i dowiedzieć się kto ją zamówił ?
- Brawo dokładnie to zrobimy.
Wzięliśmy nasze psy i udaliśmy się do warsztaty. Co prawda Jared już kończył pracę, jednak postanowił nas wpuścić.
- Cześć mam sprawę wiesz, może do kogo to należy ? - podałem mu spinkę.
Mężczyzna obejrzał ja dokładnie ze wszystkich stron a my gapiliśmy się na niego z niecierpliwością wypisana na twarzy.
- Jakiś chłopak zamówił to u mnie dwa dni temu.
- Wiesz coś o nim ?
-To klient jak każdy inny, przyszedł i zamówił.
- Masz tutaj może kamery ?
- No wiadomo, że mam, ale po co wam to ?
- Musimy odnaleźć tego chłopaka pilnie. - oznajmiła Angeline.
- No dobra, w takim razie za mną.
Poszliśmy za mężczyzną, który zaczął przegladac kamery.
- Zastopuj ! - krzyknąłem.
Facet zatrzymał nagranie, a ja zrobiłem zbliżenie, na numery rejestracyjne pojazdu, którym się poruszał.
Potem dalej puściłem, zatrzymałem ponownie, robiąc zbliżenie na twarz. Dokładnie przyjrzeliśmy się.
- Dobra bardzo dziękujemy Ci-uśmiechnąłem się.
Wyszliśmy wraz z psami. Chwilę myślałem.
- Dobra Angeline odprowadźmy psy do mnie, weźmiemy motocykl.
- Wiesz co to za koleś ?
- Widziałem numery rejestracyjne, na kompie mam program dzięki, któremu dowiemy się, skąd dokładnie jest.
- Ale, że adres ?
- Imię, nazwisko, region tyle mi wystarcza.
Odprowadziliśmy psy do przyczepy, zrobiłem nam herbatę i kanapki przy okazji sprawdzając informacje. „ Thimoty Wang"
- Mamy go-powiedziałem zadowolony, a Angeline spojrzała przez ramię.
- Jedziemy tam ?
- Zakładaj kask i lecimy.
Oboje wyszliśmy z przyczepy i wsiedliśmy na motocykl. Odpaliłem go i ruszyliśmy. Nie musieliśmy jechać daleko. Tak jak myślałem, nasz złodziej znajdował się na jednym z osiedli, siedział z kumplami przy garażach i pił piwo.
Zsiadłem z motocykla, dając znać, aby Angeline została. Podszedłem do grupki osób, na mój widok chłopak lekko się uśmiechnął. Widać, że popijali od dłuższego czasu.
- Przyszedłem odzyskać pewną własność.
- A co gej jesteś, że torebki nosisz-zakpił sobie.
Nie trudno było mnie wkurzyć, złapałem go za kołnierzyk i przyciągnąłem do siebie.
- Tylko dlatego, że jesteś pijany, nie zamierzam ci obić mordy.
Wszedłem do garażu, tak jak myślałem, na wierzchu leżał ich łup, zabrałem go ze sobą, co prawda portfel był pusty. Wyszedłem i ruszyłem w stronę dziewczyny i oddałem jej własność.
- Dziękuje.
- Spoko, będziesz miała co opowiadać żelką-zaśmiałem się.
Wsiedliśmy na motocykl i wróciliśmy do przyczepy, gdzie przywitały nas nasze stęsknione psiaki.
- Nie odpowiedziałem Ci na twoje pytanie, szczerze niekreci mnie taka praca, poza ty nadal się uczę.
- Rozumiem.
- Czemu nagrywasz telefonem ? Nie wolisz kamerą, nie chcesz tego montować, obrabiać, dodawać efekty. Robić jakieś dłuższe tematyczne filmiki ? Wiesz, mógłbym Ci ogarnąć to wszystko.

Angeline ? 

14.04.2020

Od Jugheada C.D Angeline

Nie rozumiałem tego jej pomysłu z filmikami, nie wyobrażałem sobie, jak niby miałbym na to zarobić. Jednak, na pewno to coś lepszego niż złodziejstwo. Wsiadłem na motocykl i wróciłem do przyczepy. Po wejściu do środka wyprowadziłem psa na spacer i udałem się do pobliskiego sklepu. Kupiłem produkty pierwszej potrzeby, za skradzioną kasę, po czym wróciłem i przyszykowałem sobie kolacje. Przez cały czas myślałem o dziewczynie i o tym, co mi powiedziała. Zrobiło mi się nawet smutno, że nie miała rodziny. Chociaż może to i lepiej, że nie musiała wychowywać się w patologii, jaką ja miałem na co dzień.Usiadłem do laptopa, aby nieco rozeznać się na temat filmików, chociaż nie wiele mi to wszystko mówiło.Wstawiłem sobie wodę na kawę i, pomimo że byłem zmęczony, zabrałem się do pisania na maszynie.Napisałem zaledwie dwie strony, kiedy poczułem jak, zasypiam na siedząco. Zdjąłem z siebie ciuchy i wskoczyłem do łóżka, przykrywając się kołdrą. Zasnąłem. Obudził mnie dziwek budzika, zjadłem na szybko dwie kanapki i wypiłem kawę, spakowałem do plecaka książki i zeszyty, wsiałem szybki prysznic, ubrałem się i założyłem plecak. W pospiechu wyszedłem z psem na szybki spacer, po czym zamknąłem go w przyczepie. Wsiadłem na motocykl i pojechałem do szkoły.Lekko spóźniony zająłem miejsce przy ławce. Gdy nauczyciel od francuskiego wszedł, z radością oznajmił, że mamy dzisiaj sprawdzić. Jako że totalnie o nim zapomniałem, to nie była dobra wiadomość z samego rana. Rozdał na testy, postanowiłem liczyć na szczęście i trochę postrzelałem, oddając prace jako pierwszy. Moja mina była bezcenna gdy, dowiedziałem się, że mam to zaliczone. Na moje szczęście pozostałe lekcje były spokojniejsze, poza tym, że na matmie poproszono mnie do tablicy, a na chemii musiałem, pokazać swoją pracę domową, pisaną zaledwie dwie minuty, przed końcem przerwy. Zerwałem się, z ostatniej godziny, gdyż nie przepadałem za zajęciami tanecznymi. Wyjąłem telefon i napisałem do Angeline.

Jug: Przemyślałem, 15 widzimy się. 
Angeline: Super, weź ze sobą psa. 
Jug: Jasne. 

Wsiadłem na motocykl i wróciłem do przyczepy, zjadłem na szybko obiad, odgrzany w mikrofali. Odświeżyłem się lekko i przebrałem.Biała koszulka, ciemne jeansowe spodnie, skórzana kurtka gangu oraz moja ulubiona czapka w tych ciuchach czułem się najbardziej swobodnie. Sięgnąłem po obroże i smycz psa, po czym założyłem mu na szyje i wyszliśmy z przyczepy, udając się na umówione miejsce.Na szczęście zjawiłem się tam jako pierwszy, nie musieliśmy długo czekać, już po kilku minutach Hot Dog machał ogonem na widok Judy. Oba psiaki powracały się, po czym energiczna suczka pragnęła zaprosić psa do zabawy.
- Chyba się polubiły. - stwierdziłem.
- Tak, miłość od pierwszego wejrzenia-zaśmiała się dziewczyna.
Kucnąłem i spuściłem psiaka ze smyczy, Angeline zrobiła to samo. Od razu zaczęły razem biegać.
- Dawno nie widziałem Hot Doga biegającego.
- Wygląda komicznie.
- To fakt, pewnie zaraz będzie miał dość. No dobra to, co bierzemy się za te filmiki. Musisz mi jakoś to rozjaśnić co mam robić ?

Angeline? 

Od Jugheada C.D Angeline

Może niepotrzebnie tak ostro zareagowałem. Chwilę mi zajęło, za nim wściekłość ustąpiła. Angeline pokazała mi swojego pieska imieniem Judy. Była to słodka mała suczka, zdziwiło mnie jej zaproszenie na kawę. Tym bardziej jej reakcja nie dało się ukryć, gdy na jej twarzy pojawiły się urocze wypieki. Zdałem sobie sprawę, że chyba zależało jej, abym przyszedł, choć nie miałem w zwyczaju przyjmować takich zaproszeń, tym razem zrobiłem wyjątek.
- No dobra, nie wypada chyba odmawiać.
Dziewczyna uśmiechnęła się, a jej humor w momencie się poprawił, niemal oboje już zapomnieliśmy o naszym nieporozumieniu.
Wsiedliśmy na motocykl, Judy grzecznie ułożyła się w torebce dziewczyny. Jako że miałem przyjemność ją odwozić już raz do domu, bez problemu trafiliśmy.
- Mam nadzieję, że twoi współlokatorzy nie będą mieli nic przeciwko.
- Nie przecież już znasz Filipa i Miami,jeszcze Cynthia z nami mieszka jest włascicielką.
- No dobra, ale jeśli będzie drętwo, to wychodzimy - uśmiechnąłem się lekko.
- Jasne. - dziewczyna wyjęła Judy z torebki i przeszliśmy się jeszcze, aby suczka nie marudziła zaraz, że znowu chce wyjść na dwór.
- Myślę, że hot- dog by ja polubił, jest w sumie tylko troszkę drobniejsza od niego.
- Możemy kiedyś razem wyjść przecież z naszymi psami razem.
Przez chwilę uciekłem myślami, to zabrzmiało jakby, chciała się ze mną częściej spotykać, w sumie nie miałem nic przeciwko, abyśmy lepiej się poznali. Weszliśmy na klatkę po czy Angelina otworzyła drzwi do mieszkania.
- Cześć już jestem-oznajmiła wesoło.
- Super masz wszystkie zakupy? - krzyknął Filip.
Angeline, jakby się zawiesiła na chwilę.
- Mam nadzieje, że mnie nie powiesisz, ale trochę plany zmodyfikowałam.
Nagle wyszła do nas dziewczyna o jasnych krótkich włosach, jak mogłem się domyślić była to
Cynthia, bo tylko jej jeszcze nie znałem.
- Cynthia to jest mój znajomy Jughead, zaprosiłam go do nas na kawę.
- Cynthia-dziewczyna podała mi rękę.
Poszliśmy wszyscy do kuchni, Miami wstawiła wodę i usiedliśmy do stołu, przez chwilę zrobiło się niezręcznie, jednak temat się nieco ożywił jako, że Cynthia pracowała w jako księgowa. Wspominała coś w międzyczasie o małej biblioteczce w domu, Filip i Miami cały czas dociekliwie dopytywali się, o to co ich ominęło. Angeline zaś podała nam kawę i postawiła na stole kilka ciastek. Gdy nasze filiżanki opustoszały, dziewczyna zwróciła się do mnie ożywiona.
- Może chcesz zobaczyć mój pokój. Pokaże Ci, gdzie nagrywam.
- Jasne. - oboje wstaliśmy od stołu i skierowaliśmy kroki do jej pokoju.
- Siadaj-dziewczyna wskazała na łózko, sięgnęła laptopa i zajęła miejsce obok mnie.
Pochwaliła się kilkoma filmikami, patrząc na moją reakcje, ja zaś tylko uśmiechałem się lekko, udając zainteresowanego.
- Lubisz oglądać filmy ?
- Tak ...
- Kiedyś jak byłem jeszcze dzieciakiem, to było kino samochodowe, zawsze tam się wkradałem i oglądałem za darmo filmy... Może coś obejrzymy razem ? Jaki gatunek lubisz ?
- Bajki no i komedie. Jak coś mam nawet kolekcje, filmów, możesz sobie przejrzeć.
Przejrzeliśmy razem całą listę i w sumie padło na jedną z ulubionych bajek Angeline. Czasami trzeba się odmóżdżyć, więc mały powrót do dzieciństwa dobrze nam zrobił. Nie obyło się bez kilkukrotnego wparowania zaciekawionej Miami do pokoju, która skutecznie nam przerywała. Było to dość zabawne, gdy bajka dobiegła końca jednogłośnie zdecydowaliśmy udać się na spacer z Judy.
- Dzięki za kawę i bajkę-zaśmiałem się.
- Nie masz, za co to w ramach przeprosin.
- Już się nie gniewam. Może powiesz mi coś więcej o sobie. O mnie już wiesz, że jestem bandytą z rozbitej rodziny i mieszkam w przyczepie.


Angeline ?

28.03.2020

Od Jugheada CD Angeline

Chciałem odwieść, Angeline do domu, jednak dziewczyna uznała, że jest bardzo zmęczona. Gdyby nie to, że odwaliła kawał dobrej roboty, zlekceważyłbym ją. Położyła się na kanapie, sięgnąłem z szafki czysty ciepły koc i delikatnie ja przykryłem, po czym zgasiłem światło. Zdjąłem z siebie ciuchy i poszedłem spać w bokserkach. Ledwo co przyłożyłem głowę do poduszki i zasnąłem. Obudziłem się przed południem, wstałem i po cichu udałem się pod prysznic. Wsunąłem czyste gacie i spodnie, po czym zarazem się za najbardziej pospolite śniadanie, jakim była jajecznica. Gdy Angelina się obudziła, podałem jej posiłek i sprawnie odbiłem piłeczkę na zadane mi przez nią pytanie o wiek. Po śniadaniu ogarnąłem naczynia i założyłem na siebie czystą białą koszulkę.
- To...kiedy zamierzasz odwieźć mnie do domu ?
Spojrzałem na nią, potem na śpiącego psa i z uśmiechem odpowiedziałem.
- Właśnie teraz, zbieraj się, czekam przy motocyklu. -oznajmiłem, łapiąc skórzana kurtkę i wychodząc z przyczepy.
Zaledwie po trzech minutach, dziewczyna maszerowała w moją stronę, trzymając w reku kask. Założyła go na głowę i wsiadła na motocykl.
- Musisz mnie nawigować, nie znam jeszcze dobrze tego miasta-oznajmiłem.
- Jasne.
Dojechałem pod wskazany adres, na jedno ze sporych osiedli, zatrzymałem motocykl. Angeline zsiadła oddała mi kask po czym, chwilę myślała.
- Dzięki za podwózkę... - uśmiechnęła się.
- Nie ma za co, na mnie czas. - po tych słowach przy gazowałem maszynę i odjechałem.
Po powrocie do przyczepy wróciłem do swoich zajęć. Wyciągnąłem podręczniki, odrobiłem lekcje, po czym usiadłem do maszyny i zacząłem pisać kolejne rozdziały mojej „książki”. W końcu Hot Dog postanowił się obudzić, podszedł do mnie, wlepił swoje maślane oczy w mą osobę. Podniosłem się i złapałem za smycz, przypiąłem mu  do obroży i wyszedłem na spacer. Założyłem słuchawki na uszy i włączyłem sobie losowe muzyczne utwory jakie. miałem na swojej liście. Myślałem o wczorajszym wieczorze, całej akcji o Angelinie i jej znajomych. Dzięki nim przez jakiś czas będę miał spój od przygód. Cieszyłem się powrotem do normalności, zdawałem sobie sprawę z tego, że to najprawdopodobniej jednorazowa akcja i więcej raczej już nie napotkam dziewczyny i jej znajomych, zwłaszcza, że mieszkamy spory kawałek od siebie. Po powrocie ze spaceru napełniłem obie psie miski, po czym usiadłem do laptopa, z czystej ciekawości zajrzałem na media, gdzie Angeline się udzielała, zaobserwowałem ją i obejrzałem kilka jej filmików oraz relacji. Spojrzałem na zegarek, była już dwudziesta druga, tak to jest, kiedy późno się wstaje, czas leci jak szalony. Przegarnąłem się, po czym położyłem się spać.
Następnego dnia wstałem normalnie tak jak zawsze około godziny ósmej. Zrobiłem sobie tosty na śniadanie, wziąłem szybki prysznic, założyłem pierwsze lepsze ciuchy i udałem na poranny spacer.
Jak zawsze psiak nie miał chęci na ganianie za piłką, a po godzinę wydawał się po prostu zmordowany życiem.
Zobaczysz, kiedyś załatwię sobie jakiegoś owczarka, będzie bardziej aktywny niż ty leniu.
Psiak się nie przejął raczej moimi słowami i ciągnął w stronę przyczepy. Przewróciłem oczami i odprowadziłem go, gdy tylko otworzyłem drzwi ten radośnie, podszedł do miski, aby napić się wody po czym wskoczył na kanapę pościł kilka bąków i zasnął. Otworzyłem lodówkę, a tam stało jedno piwko, cytryna, reszta, kiełbasy. Zamknąłem ją, wkurzony po czym wygrzebałem drobniaki ze skrytek i portfela.
Zajebiście, starczy mi tylko na chleb i może na jakiś ser z promocji.
Usiadłem na łóżko, schowałem twarz w dłonie, nienawidziłem tego, ale musiałem. Usiadłemdo maszyny, napisałem kilka stron, przejrzałem media, czułem jak głód, powoli mnie zjada, od środka. Poderwałem się, założyłem skórzaną kurtkę i wsiadłem na motocykl. Udałem się na Pike Place market, korzystając z tego, że była gadzina szczytu i sporo ludzi tutaj się przewijało. Kilka minut zajęło mi, za nim, dobrze wtopiłem się w tłum obserwując ludzi dokoła mnie, w końcu nadarzyła się okazja, wyciągnąłem portfel z kieszeni jakiegoś faceta, wyjąłem gotówkę chowając ja do kieszeni, odszedłem kilka kroków i upuściłem celowo portfel. Nagle poczułem jak, ktoś chwyta mnie za kurtkę. Spojrzałem za siebie, to była Angeline, posłałem na nią pytające spojrzenie.
Czy ty kradniesz ?
-Ciszej – powiedziałem stanowczo, po czym ruszyłem dalej
-Jughead zaczekaj ! Pogadaj ze mną
Odwróciłem się do niej, złapałem ją za nadgarstek i pociągnąłem ją za sobą, tam gdzie zaparkowałem maszynę.
-Słucham, czego chcesz ? - spytałem, marszcząc brwi.
Co ty robisz? myślisz, że nic nie widziałam, wszystko widziałam, masz oddać tą kasę, natychmiast.
Angeline, nie... Nic nie rozumiesz.
Tak, nie rozumiem, kilka dni temu ratuje z tobą psa, a dzisiaj, widzę jak okradasz ludzi, jesteś złodziejem.
Nie cierpiałem tego słowa, ale to była prawda. Usiłowałem się uspokoić, po czym zacząłem jej wyjaśniać.
- Nie każdego stać na wygodne życie, dobrze wiem jak patrzyłaś na mnie, gdy zobaczyłaś gdzie mieszkam, tak mam dwadzieścia jeden lat, ojca alkoholika, nasrana w papierach, za dzieciaka już byłem w poprawczaku, nie proszę Cie o to, byś mnie rozumiała, nawet nie chce, po prostu nie wtrącaj się, zajmij się filmikami czy tymi innymi fotami. Ja mam swoje życie ty swoje. Spojrzałem na nią chłodnym wzrokiem.
- Chce Ci pomóc.
-Nie potrzebuje twojej pomocy...
-Tak ostatnio też, tak mówiłeś.
-Albo mnie zaakceptujesz, albo mnie zostaw w spokoju !

Angeline?

23.03.2020

Od Jugheada CD Angeline

Angeline wsiadła na motocykl i objęła mnie. Ich plan był do zaakceptowania, jednak miałem obawy, że niepotrzebnie narażam grupkę niewinnych ludzi. Jadąc, Do przyczepy, cały czas myślałem, jak rozwiązać ten problem. Gdy dobraliśmy na miejsce, dziewczyna pośpiesznie zsiadła z motocyklu. Spojrzałem na nią, nie potrafiła ukryć, jak bardzo zaskoczona jest faktem, że mieszkam w przyczepie. Miałem ważniejszy kłopot niż to, co sobie pomyśli ona i jej znajomi. W sumie nie wstydziłem się tego, gdzie mieszkam, ani kim jestem. Ruszyłem przodem, otworzyłem jej drzwi i puściłem przodem. Gdy Angeline z całych sił usiłowała, nie skomentować tego, zabrałem się za szukanie w notatniku, zapisanych przeze mnie informacji.
- Wyśle im lokalizacje-oznajmiła Angeline.
- Jasne.
- Już jadą, właśnie mi napisała Mi... Co tam masz ? - zaciekawiona dziewczyna, zajrzała mi przez ramię, patrząc na moje notatki, pisane niestarannym charakterem.
- Zobaczysz, jak nasz plan wypali.
Wyrwałem kartkę, zacząłem pisać szereg cyfr i liter. Pozornie niemających najmniejszego sensu. W końcu do przyczepy wparowała reszta. Filip wszedł i odpalił swojego laptopa, podałem mu kartkę. Dziewczyny nie miały bladego pojęcia, co my robimy. Najważniejsze, że my wiedzieliśmy, nie to, że one były, nam zbędę. Obie przebrały się w wygodniejsze ubrania.
- Angeline, Miami stójcie na czatach przy oknach, nie wychylajcie się. - powiedziałem lekko zdenerwowany.
Wziąłem laptopa, aby pomóc filipowi złamać szyfr. Poderwałem się na równe nogi, po czym złapałem za książkę, leżącą na szafce. Otworzyłem na dwunastej stronie i dalej klikałem cyfry i litery na laptopie. Przesyłałem rozszyfrowane fragmenty na bieżąco Filipowi.
- Chłopaki mamy towarzystwo-Powiedziała zaniepokojona Angeline.
- Jughead, Co teraz ? - Mi, spojrzała na mnie błagalnym wzrokiem.
- Filip ile czasu potrzebujesz ?
- Za 15 minut będę miał lokalizację.
- Dziewczyny ukryjcie się w przyczepie, Filip rób swoje, ja odwrócę ich uwagę.
- Idę z tobą ! - oznajmiła Angeline.
Nie miałem czasu, jej wybijać tego z głowy, jeśli do przyczepy, wparuje sześciu kolesi z kijami i metalowymi rurkami to wszyscy skończymy dwa metry pod ziemią. Zarzuciłem na siebie skórzaną kurtkę i wyszedłem, pewnym krokiem z przyczepy, łapiąc metalową rurkę, stojącą przy drzwiach.
- Jug wyszedłeś ze swojej nory, myślałeś, że to koniec ?
- Czekałem na ciebie, co tak długo ? - uśmiechnąłem się, zaciskając ręce na rurce.
Tu już nie było nic do gadania. Porachunki zaszły za daleko Majk i kolesie ruszyli biegiem w moją stronę. Zaczęła się bijatyka. Słychać było charakterystyczny dźwięk uderzenia metalu o metal. Kilka razy dostałem po nogach i żebrach. Do tej pory nie wiem, jak to się stało, że kiedy omal nie ogłuszono mnie, uderzeniem w głowę Angelina psiknęła dwóm kolesiom gazem pieprzowym, prosto w oczy. To był ten moment, wyjąłem broń z kurtki i strzeliłem trzy razy w górę. Tak za chwilę mogły zjawić się tutaj gliny, więc grzecznie wszyscy spakowali się i zawinęli swoje cztery litery.
- Dzięki...- spojrzałem na chyba lekko wystraszoną dziewczynę.
- Jak to, masz broń ? Nie użyłeś jej wcześniej ?
- Nie chce, oglądać świata przez kraty, broń to nie zabawka. - oznajmiłem.
-Jest mamy to-rozległ się radosny krzyk Filipa.
Oboje wparowaliśmy do przyczepy, chłopak od razu pokazał mi, gdzie znajduje się mój pies, oraz ich kryjówka.
- Dzięki za pomoc ! Teraz już poradzę sobie sam. Możecie wracać do siebie.
Na szczęście nie zaprotestowali, zwinęli swoje manatki i wyszli, odetchnąłem z ulgą. Jednak nie wszyscy postanowili pozostawić mnie samego. Zadowolona z siebie Angeline stała ze skrzyżowanymi rękoma przy moim motocyklu.
- Jadę z tobą !
W tym momencie naprawdę myślałem, że zwariuje przez nią, nie mogła być, jak tamta dwójka. Grzecznie już dać mi spokój. Cofnąłem się trzy kroki i zdjąłem z drzewa kask, który jej podałem, po czym wsiadłem na motocykl. W sytuacjach, kiedy byłem zły lub dużo myślałem, po prostu przestawałem się odzywać. Pojechaliśmy za miasto do opuszczonego starego psychiatryka. To tutaj znajdowała się kryjówka, tych zbirów. Zgasiłem światła i motocykl musieliśmy iść spory kawałek pieszo. Mieliśmy szczęście, nie było świeżych śladów opon, co oznaczało, że jeszcze nie wrócili.
- Ja idę przodem, ty osłaniasz tyły, trzymaj- podałem jej pistolet.
- Co ja nigdy nie strzelałam !
- Spokojnie naciskasz tylko spust, tutaj są ślepaki, robią dużo hałasu, nikomu nie zrobisz tym nawet zadrapania.
Weszliśmy na teren kryjówki przez dziurę w siatce, po czym wślizgnęliśmy się do środka przez otwarte okienko piwnicy. Było tutaj ciemno, wilgotno i powiewało chłodem. Idąc po drewnianych strych skrzypiących schodach do góry. natknęliśmy się na drzwi, okazały się, zamknięte, chwilę pomyślałem.
- Masz wsuwkę ?
Angelina wyjęła wsuwkę z włosów, podając mi ją. Kilka zręcznych ruchów, a zamek w drzwiach odpuścił. Usłyszałem nagle, jak ktoś idzie, w naszym kierunku. Zatrzymałem się i wyciągnąłem rękę, aby dziewczyna została z tyłu. Wyjrzałem zza rogu, jednak przejście było puste. Serce waliło mi jak szalone, gdy ujrzałem psa, którego pilnował jeden koleś.
- Angeline masz gaz ? - szepnąłem.
- Jeszcze mam...- odparła szeptem.
- Ty zostajesz tutaj ... ja wchodzę robie dużo hałasu, jeśli zbiegną się pozostali, odwracam ich uwagę, ty wbijasz, psikasz gazem i zabierasz psa. Pamiętaj, nie wychodź drzwiami głównymi. W piwnicy od wschodniej strony jest wybite okno, uciekniesz prosto do motocykla, jeśli będziesz miała kłopoty, strzelisz dwa razy w niebo jasne ? - spytałem.
- Tak.
- Ruszamy - dałem sygnał.
Przebiegłem przez korytarz, zrzucając kilka rzeczy z półek, które się rozbijały, złapałem ciężką cegłę, wybiłem okno. Po chwili tylko dwóch kolesi stanęło jeden przede mną drugi za mną. W tym momencie Angelina prześlizgnęła się, do pokoju słyszałem krzyk mężczyzny, gdy jeden z kolesi, chciał biec, mu pomóc, ale dostał ode mnie cegłą w tył głowy. Wszystko szło zgodnie z planem, jeden typek mi odpuścił. Dogoniłem Angeline. Razem wyszliśmy oknem. Gdy byliśmy przy motocyklu, zabrałem od niej psa. Schowałem go pod swoją kurtkę, dziewczyna założyła kask, i szybko ruszyliśmy prosto do przyczepy. Gdy byliśmy na miejscu. Oboje odetchnęliśmy z ulgą.
- Dzięki.
- Widzisz, a nie chciałeś, bym z tobą jechała.
Spostrzegłem, że leci jej krew z ręki. Bardzo stała się ukryć fakt, że zraniła się, przy wychodzeniu przez rozbite okno. Weszliśmy do środka, wpuściłem psa, który od razu rzucił się do miski. Wyjąłem apteczkę i bez pytania wziąłem, jej rękę dziewczyny delikatnie odkaziłem ranę, przyłożyłem dwa gaziki i zawinąłem bandażem.
- Odwiozę Cię do domu, zająłem Ci całą noc, jest czwarta rano. - oznajmiłem.

Angeline?

20.03.2020

Od Jugheada CD Angeline

Wszystkie dni zlewały się w jeden ciąg nudnych zdarzeń, przytłaczającej codzienności na którą momentami już przeklinałem. Ciągle problemy z pieniędzmi kilka razy byłem zmuszony okradać innych uczniów aby mieć za co jeść. Nie miałem ani jednego znajomego co mi nie przeszkadzało w sumie. Nikt nie chciałby nawet zadawać się z takim dziwakiem jak ja. Szkoła,biblioteka, kawiarnia i przyczepa to były miejsca dzień w dzień odwiedzane przez mnie. Dawni znajomi się nie odzywali zbyt często, nawet chyba mój ojciec już zapomniał o tym, że istnieje o mamie i siostrze nie wspomnę. Nie miałem z nimi kontaktu od lat. Siedziałem w przyczepie z laptopem pracując nad jakimś ciekawym opowiadaniem kryminalnym na które poświęciłem już wiele godzin i spokojnie można byłoby nazwać to książką. Tylko jaki wydawca zechciałby podpisać kontrakt z niemal bezdomnym nastolatkiem. Wszystko co pisałem szło w jedno miejsce, do szuflady. Odłożyłem laptopa na bok aby wstać i zrobić sobie kawę, gdyż było późne popołudnie i czułem już jak łapie mnie senność. 
- Hot Dog ?! - zawołałem psa, który o dziwo nie zjawił się obok mnie. 
Otworzyłem drzwi i krzyknąłem ponownie jednak wydawało się, że pies zniknął. Spojrzałem na wycieraczkę na której leżała kartka. Podniosłem ją średnim drukiem była tam wiadomość skierowana własnie do mnie. 

" Myślałeś, ze uciekniesz ? chcesz odzyskać swojego pieska ? Ciekawe czy on jeszcze żyje, jeśli chcesz się przekonać widzimy się w klubie o 21.00 tam gdzie ostatnio  lepiej bądź sam bez policji i przyjaciół to może odzyskasz psa "  M.J

Poczułem jak cały się gotuje z wściekłości cofnąłem się złapałem kubek kawy już chciałem cisnąc nim o ziemię ale powtarzałem sobie " pamiętaj tylko spokój Cię ocalić, żadnych pochopnych czynów bo umrzesz " tak każdy a swoje problemy oraz Demony a za niektórymi przeszłość ciągnie się jak stalowy łańcuch przykuty do nogi. Spojrzałem na zegarek była dopiero 17:42 nie zmierzałem stać bezczynnie z kubkiem kawy. Puściłem sobie muzykę mojego ulubionego zespołu po czym poszedłem pod prysznic. Umyłem włosy wysuszyłem je po czym lekko ogarnąłem. Podszedłem do szafy sięgnąłem z niej czyste gacie i skarpetki. Złapałem białą koszulkę po czym wciągnąłem ją na siebie, w pospiechu złapałem jeansowe ciemne spodnie i skórzany pasek. Wciągnąłem na nogi czarne adidasy z nike. Ponownie złapałem kubek już ostudzonej kawy i wypiłem ją duszkiem. odłączyłem laptopa od prądu zapisując tekstu po czym go zamknąłem i schowałem do szuflady przy łóżku. Ponownie spojrzałem na zegarek była 18;03. Wychodząc  z przyczepy złapałem skórzaną kurtkę  z logiem mojego gangu na plecach wężem i napisem " South Side Setpents" Zarzuciłem ja na siebie po czym zamknąłem za sobą drzwi na klucz i wsiadłem na motocykl. Rozległ się warkot silnika puściłem sprzęgło wrzucając bieg i dodałem gazu po czym ruszyłem. nie jechałem szybko powoli szukając jakichkolwiek śladów porywaczy mojego psa. Inicjały zostawione na liście dokładnie wskazywały na sprawcę. Zatrzymałem motocykl po czym zsiadłem z niego przyjrzałem się śladom opon to za pewne jakiś jeep je zostawił. wsiadłem i ruszyłem ich śladem niestety gdy dotarłem na asfalt zdezorientowany nie miałem pojęcia którędy mogli dalej pojechać. Nie było innego wyjścia musiałem pojechać do klubu. nie cierpiałem takich miejsc po pierwsze dużo ludzi, głośna muzyka, alkohol, pijani ludzie. Wjechałem na asfalt i ruszyłem w stronę miejsca od którego zawsze stroniłem. Postanowiłem nie wchodzić tylko czekać na parkingu. powoli dochodziła 20:15 i ludzie zaczęli się zderzać oraz wchodzić do środka. Jedni wchodzili sami inni grupkami a jeszcze inni całymi bandami. Niecierpliwiłem się coraz bardziej nerwowo patrząc na zegarek. Gdy wybiła 20:50 wszedłem do środka miałem nadzieję, że go tam spotkam załatwimy to szybko i wraz z psem wrócę do swojej przyczepy. Szedłem szybkim krokiem przez parkiet gdy trąciłem dość mocno jakąś dziewczynę ta straciła równowagę i omal nie wylądowała na podłodze odruchowo jednak złapałem ją ratując tym samym od upokarzającego upadku.
- Przepraszam - powiedziałem dość nerwowo. nie wiem czy ona chciała coś mi odpowiedzieć gdyż od razu pośpiesznym krokiem poszedłem dalej. Zbiegłem szybko po schodach do piwnicy gdzie znajdował się salon gier. 
- Jestem tak jak chciałeś sam - krzyknąłem stając przedrzeć muzykę. 
- Joghead milo Cię widzieć to co będziesz współpracować ?
- Nie zamierzam sprzedawać waszego przeklętego towaru po którym ludzie tracą zmysły Serpents się tym nie zajmują a ja nie zamierzam ich hańbić
- Jesteś gorszy niż twój staruszek, chłopaki brać go. 
poczułem jak ktoś krepuje mi ręce a ten wilki koleś  wymierza mi cios za ciosem robiąc wyliczankę. Po kilku ciosach w brzuch poczułem jak typ mnie puszcza chciałem złapać równowagę ale wtedy dostałem z pięści protu w twarz i upadłem na podłogę. Dwóch kolesi sprzedało mi kilka kopniaków w żebra. Ledwo co pozbierałem się na nogi wyjąłem kastet i rzuciłem się na Majka okładając gdzie popadnie. Zrobiło się na tyle głośno że ochrona zaczęła wszystkich rozdzielać po czym wyrzucać z klubu na parking. 
- Jeszcze z tobą nie skończyłem Jones ! 
Ponownie rzuciliśmy się na siebie zaślepieni wściekłością nie zorientowaliśmy się kiedy przyjechała policja. Majk w momencie zaprzestał bijatyki po czym rzucił się do ucieczki a ja poczułem jak zostaje zakuty w kajdanki. w momencie gdy wsadzali mnie do wozu zobaczyłem jak wszystkiemu przygląda się pewna dziewczyna nie byłem pewny czy to nie ta sama na która wpadłem. Dość długo zajęło mi tłumaczenie policji co zaszło a mojej sytuacji nie poprawiało ani trochę to że miałem nasrane w papierach. Na szczęście zostałem wypuszczony z radiowozu. miałem zakaz wejścia do klub a nadal nie odzyskałem psa. Wytarłem ciekną krew w białą koszulkę po czym wsiadłem na motocykl.
- Zaczekaj ! - usłyszałem kobiecy głos za sobą 
odwróciłem się w stronę dziewczyny, nadal nie byłem pewny czy to ta sama osoba na którą wpadłem w klubie. 
- Czego chcesz ? 
- Nic Ci nie jest ?
- Nie ! to ty zadzwoniłaś na policje ?
- Tak to ja i moi znajomi. 
- Super następnym razem proponuje nie wtykać nosa w nie swoje sprawy. 
Ponownie zaczęła mi kapać krew z nosa, dziewczyna sięgnęła szybko do torebki i podała mi chusteczkę. 
- Dzięki - zrobiło mi się głupio, że tak na nią nakrzyczałem. 
Zapadła cisz gdy tamowałem sobie krwawienie. 
- Nie wyglądasz dobrze jutro będziesz miał pół sinej twarzy- podsumowała.
- Nie tylko. - zaśmiałem się nerwowo 
- O co poszło ?
 - Nie ważne, koleś rąbnął mi psa w ramach zemsty. 
- Może mogę Ci pomóc ?
- Lepiej się nie mieszaj to już będzie pomoc. 
W pewnej chwili podeszły do nas dwie osoby, po reakcji zrozumiałem, że są to jej znajomi.
 - Jezu jak ty wyglądasz koleś ! jesteś  zakrwawiony -wydarła się dziewczyna. 
- Nic mi nie jest - zapewniłem ją.
- To ty wpadłeś na Angeline w klubie. 
- Tak .. - czyli dobrze myślałem że kojarzę tą twarz a teraz poznałem przypadkowo imię. 
- Jak Ci na imię ? - ciągnęła dziewczyna znajoma Angeline. 
- Jughead. 
- Ja jestem Miami to jest Filip i Angeline. 
- Miło było ale muszę odzyskać psa - oznajmiłem. 
- W takim razie pomożemy Ci wszyscy. - powiedziała Angeline. 
- Nie odpuścisz prawda ?
- Ona nigdy nie odpuszcza - Oznajmiła Miami. 
- Dobra musimy mieć jakiś plan działania.... 

Angeline?

12.02.2020

Od Jugheada CD Malii

Po szkole udałem się do swojej ulubionej knajpki aby trochę poczytać i odrobić lekcje. Jednak nie potrafiłem się skupić gdyż co chwila burczało mi w brzuchu. Sięgnąłem ręką do kieszeni i wyjąłem drobniaki. Przeliczyłem je kilkakrotnie niestety nie stać mnie było nawet na najtańszy posiłek. Spakowałem książki i poszedłem do przyczepy rzuciłem plecak i wziąłem psa na krótki spacer. Po powrocie wyjąłem ostatnia puszkę mokrej karmy i wrzuciłem do miski.
Chwilę biłem się z myślami po czym założyłem bluzę z kapturem i udałem się na dwór. Szedłem pewnym krokiem w stronę sklepu przede mną dostrzegłem dziewczynę idącą razem z psem. Pociągnąłem ją lekko z bara i zawinąłem portfel z jej kieszeni. To nie był problem miałem już sporą wprawę.  Przyśpieszyłem kroku i zniknąłem za rogiem. Nagle poczułem ciężar na plecach i upadłem na ziemię. Zacząłem się szarpać z psem. W pewnym momencie podbiegła do mnie jakaś dziewczyna i odwróciła uwagę psa okładając go torebką.
Powoli podniosłem się z ziemi, a moim oczom ukazała się dziewczyna której zakosiłem portfel. Odeszła ode mnie kawałek i dziewczyny po czym wyciągnęła telefon.
- Czekaj, może się jakoś dogadamy ?
Podniosłem portfel i oddałem go, ta zaś spojrzała na mnie krzywo.
- Mam Ci darować ?
Jej pies zawarczał na mnie.
- Posłuchaj dogadamy się jakoś.
- Słucham co masz mi do zaproponowania ?
Musiałem szybko coś wymyślić niestety nie miałem nic w zanadrzu.
- Dobra, jeśli nie zadzwonisz będę twoim dłużnikiem, masz u mnie dowolną przysługę. Zrobię co będziesz chciała nie ważne czy legalnie czy nie. Wyjąłem kawałek papieru i ołówek oparłem o kolano i napisałem swój numer po czym wręczyłem jej kartkę i uśmiechnąłem się.
- to wszystko ?
- Tak, słowo w każdej chwili jak będziesz  potrzebować pomocy dzwoń. - Odwróciłem się na pięcie i ruszyłem dalej przed siebie. Niestety dzisiaj nie uda mi się nic zjeść przynajmniej mój pies nie był głodny. Zastanawiałem się nad innym sposobem zdobycia pieniędzy na jedzenie tego dnia. Nagle podbiegła do mnie dziewczyna która okładała psa torebką.
- Zaczekaj ! - krzyknęła.
- Co ?
Wyjęła banknot z kieszeni i mi go podarowała po czym odeszła bez słowa.
- Dziękuję. - krzyknąłem za nią.
Chwilę stałem w miejscu po czym poszedłem do sklepu. Kupiłem dwie bułki, wędlinę, wodę, płatki, mleko, suchą karmę dla psa i wróciłem do przyczepy.
Zrobiłem sobie kolację i położyłem się na łóżko czytając książkę nagle zadzwonił telefon a na ekranie pojawił się obcy numer.
- Słucham Jughead z tej strony.

Malia?

29.01.2020

Od Jughead'a do Natalie

Byłem wściekły, wszystko co do tej pory mnie spotkało to była jego wina. Odpaliłem motocykl i wziąłem Hot Dog'a po czym ruszyłem pozwiedzać okolicę. Decyzja jaką podjąłem kilka dni temu była ciężka, nie miałem kasy ani pomocy ze strony rodziny. Jedyne co mi zostało to mój motocykl i pies. Już nie raz żyłem jak bezdomny a tułaczka nie była niczym nowym. Przejeżdżałem obok złomowiska i właśnie tam zobaczyłem starą przyczepę. Nie była zbyt wiele warta, myślę że nawet gdybym ją ukradł nikt by nie ubolewał. Sam nie byłem w stanie jej stamtąd wyciągnąć. Wpadłem na pewien plan.
Trzy dni później zabrałem się za odnowienie swojego nowego lokum. Byłem z siebie zadowolony, Hot Dog wydawał się również szczęśliwy że już nie musimy marznąć w jakichś opuszczonych ruinach. Udało mi się złożyć papiery do jednej ze szkół gdzie o dziwno zostałem przyjęty. Zmęczony i z pustymi brzuchem położyłem się spać.
Budzik zadzwonił o piątej rano a ja zerwałam się i jak najszybciej ogarnąłem. Wyszedłem z psem na spacer przy okazji rozejrzałem się po okolicy nie była taka zła. Po powrocie zabrałem plecak i zamknąłem przyjaciela w przyczepie po czym wsiadłem na motocykl i pojechałem prosto do szkoły.
Jak zawsze wiązało się to z ogromnym stresem postanowiłem trzymać się planu i nie zwracać na siebie uwagi. Siadałem z dala od wszystkich najczęściej sam gdzieś na końcu klasy. Na przerwach nie rozstawałem się że słuchawkami. Na moje szczęście udało mi się przetrwać ten dzień i nawet zawinąć trochę kasy kilku uczniom nie żucając się w oczy. Po powrocie wziąłem Hot Dog'a na spacer i udałem się do jednej z restauracji na szczęście mogłem usiąść z psem w środku. Zamówiłem sobie hamburgera i frytki. Na szczęście starczyło mi na styk aby zapłacić. Siedziałem i odrabiałem lekcje pies leżał spokojnie pod stołem i smacznie spał. Gdy kelnerka przynosiła zamówienie psiak poderwał się i zaczął ją obwąchiwać po czym wydawać z siebie dziwne dźwięki.
- Przepraszam za niego - wziąłem psa na ręce odciągając od kobiety.
- Spokojnie, nic się nie stało lubię psy a ten jest całkiem uroczy.
- Tak, jak nie chrapie - zaśmiałem się.
Dziewczyna tylko uśmiechnęła się po czym wróciła do swojej pracy a ja zaspokoiłem głód. Nie chciało mi się wracać do przyczepy wienc siedziałem nad książkami aż do zamknięcia restauracji.
Tak właśnie wyglądał mój każdy dzień od kilku tygodniu przychodziłem tutaj po szkole i siedziałem do samego końca. Tym razem gdy kelnerka podawała mi posiłek Hit Dog ja zignorował chyba już przywykł do tej kobiety na tyle, że nie wzbudzała już jego zainteresowania.
- Jak się nazywa nasz stały klient ?
- Jestem Jughed Jones a to jest Hot Dog.
- Nie masz nic lepszego niż siedzenie tutaj całymi dniami ?
- Chyba nie skoro to robię - uśmiechnąłem się.
Tego dnia gdy wyszedłem czekałem kilka minut za kelnerką która często mnie obsługiwała. Gdy wyszła postanowiłem podejść.
- Mogę poznać twoje imię ?
- Natalie.
- Miło poznać - ponownie uśmiechnąłem się do dziewczyny.
- Znamy się jesteś tutaj codziennie.
- Racja ale dopiero dzisiaj poznaliśmy nasze imiona. - stwierdziłem.
- No coś nie dostaniesz za to żadnych zniżek.
- Może Cię odprowadzić ?
- Nie trzeba.
- To może podwozie ?

Natalie ? 

26.01.2020

Jughead Jones

Może się boje , że zostanę zraniony lub odrzucony za bycie sobą
AUTOR|| Cole Sprouse
DANE || Jughead Jones
WIEK || 21 lat

Szablon
synestezja
panda graphics