16.06.2020

Od Estery CD Anzaia

Dziewczyna poczuła się zobowiązana do wyjawienia powodów, przez które wolała unikać niechcianych przemian. Na szczęście Anzai zostawił butelkę z whisky i szklankę, wzięła alkohol i uzupełniła naczynie do połowy. Wzięła łyk, szukając najciekawszych aromatów.
- Zacznę od tego, że mogę kontrolować przemianę, oczywiście o ile jej chcę. Wtedy jest wszystko w porządku, włażę w swoją drugą skórę i tyle. Niestety, gdy pojawia się jakaś nieciekawa sytuacja na przykład taka jak dziś i nie zapanuje nad przemianą... Przedstawię może to może na przykładzie sprzed kilku lat. Był sobie jeden chłopak, który mi się bardzo podobał, kilka razy się spotkaliśmy, otworzyłam się przed nim i pewnego dnia nastąpił rozłam. Uczyliśmy się w tej samej szkole, więc wieści o jego zaginięciu bardzo szybko się rozniosły. - Estera poczuła, jak wodnista ślina napływa jej do ust, ponownie wzięła łyk whisky i opowiadała dalej. - Mój brat bliźniak był w tym czasie na treningu szkolnej drużyny, a ja odpoczywałam w ogrodzie. Od razu po otrzymaniu wiadomości dałam się ponieść emocjom i zaczęła się przemiana. Po kilku dniach obudziłam się nad jeziorem, jak się później okazało, trzysta kilometrów na północ od Seattle. Chcąc wrócić do domu, ponownie się przemieniłam w wilka i szłam swoim śladem. Drugiego dnia szłam przez jakąś dziką plażę, był tam nie tylko mój zapach, znalazłam rozszarpany namiot i dwie martwe dziewczyny, miały może po osiemnaście lat. Były całe we krwi, wszędzie miały rany, rozszarpane gardła... - Wypiła końcówkę alkoholu ze szklanki i spojrzała na bruneta. Nie wiedziała, czy jest jej wstyd, czy szukała u niego zrozumienia. Mężczyzna tylko patrzył na nią, popijając zawartość swojej szklanki. Opuściła wzrok, wpatrując się w szklane naczynie, w swojej dłoni zaczęła mówić dalej. - Wszędzie były moje ślady, mój zapach, ich i moja krew. Nie wiedziałam co zrobić, więc uciekłam dalej po swoich śladach, na trzeci dzień trafiłam do domu. Oczywiście musiałam się wytłumaczyć, czemu tak nagle zaginęłam, ojciec z policją wiedzą, że byłam u swojej przyjaciółki w domku letniskowym. Prawdę zna tylko mój brat i przyjaciółka... I teraz też ty. Często myślę o tych dziewczynach, o tym, że nie zapanowałam nad sobą i przez to straciły życie. Nie znam ich imion, nie wiem kim były i tak właściwie to wolę nie wiedzieć. Jakoś się po tym pozbierałam i teraz na wszelki wypadek zawsze z sobą noszę zastrzyki. Niestety resztę mam w domu, ale na kilka dni już mam z głowy przemiany. Oczywiście, gdybym teraz zechciała się zmienić, mogłabym to wymusić, ale ból byłby sto razy gorszy niż zwykle. W sumie to nieważne. - Powiedziała, uśmiechając się od niechcenia i ponownie wlała sobie pół szklanki whisky. - Mam nadzieję, że się nie gniewasz, brunet przecząco pokręcił głową i uśmiechnął się przyjaźnie. - Często tak zapraszasz do siebie obcych? - Spytała, rozglądając się ciekawie po otoczeniu, willa była urządzona w bardzo dobrym guście. Chociaż nie widziała reszty pomieszczeń, obstawiała, że nie wyglądają na pewno gorzej od barku i widocznej części salonu.
- Czasem się zdarza i... - Chciał powiedzieć coś więcej, ale Estera zeszła z barowego stołka ze szklanką w dłoni i skierowała się do salonu. Nie było to w ogóle kulturalne, lecz w porównaniu z tym, do czego się przyznała, stwierdziła, że nie nie będzie to aż takie złe.
- Nie myliłam się, masz dobry gust. W moim domu też jest przestronnie i nowocześnie, ale chyba trochę bardziej przytulnie. - Rozglądała się i usłyszała burczenie w brzuchu. Spojrzała na Anzaia i uśmiechnęła się przepraszająco. - Mój żołądek stwierdził, że jednak nie wystarczy mu whisky, a kolację miałam zaplanowaną po powrocie z miasta. Dostanę może jakąś bułkę albo owoc? W sumie to może być cokolwiek. - Spojrzała na Anzaia, który spokojnie stał i wypijał resztki alkoholu ze szklanki. - Przepraszam, pewnie przeszkadzam, ale naprawdę zależy mi na tym, by coś zrobić. Myślę, że gdybym zaczęła drążyć sprawę sama lub z moimi znajomościami to moje przeżycie wahałoby się zapewne w granicach pięćdziesięciu procent. - Powiedziała, lekko marszcząc brwi i zaczęła wracać w stronę barku.
Lekki szum w głowie pozwolił jej się rozluźnić, jednak wiedziała ile może wypić i aby nie zagadać bruneta na śmierć oraz żeby nie stracić na równowadze stwierdziła, że na dziś wystarczy jej szklanka whisky. Dopiła resztkę i zatrzymała się przed mężczyzną.
- To jak będzie? - Spytała, unosząc jedną brew do góry, jakby miało dać jej to kilka punktów przewagi, chociaż wiedziała, że nie będzie łatwo wygrać to starcie.


Anzai?

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Szablon
synestezja
panda graphics