Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Michael&Natalie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Michael&Natalie. Pokaż wszystkie posty

19.12.2019

Od Natalie CD Michaela

    Jak Natalie mogłaby być chętna, żeby wejść do ścieków? No jak? Nie wyobrażała sobie iść w miejscu, w którym nie raz śmierdziało gorzej niż w niejednym mieście. Jednakże, są rzeczy ważne i ważniejsze, więc nie było wyjścia, jak zdecydować się na ucieczkę takim miejscem. Oczywiście, zdziwienie było ogromne. Wydawałoby się, iż było tutaj czyściej niż na chodniku, po którym wcześniej się poruszali. Za wiele nie rozmawiali, aż dotarli do kryjówki, gdzie spędzą najbliższe kilka godzin. Jasnowłosa rozejrzała się po pomieszczeniu, ostatecznie skupiając swoje spojrzenie na Michaelu, który zwrócił na siebie uwagę poprzez objęcie w talii. Cicho mruknęła, pozwalając sobie na jednoczesne przewrócenie oczami.
- Wiesz, że to już nazywa się seksoholizm? – mruknęła, układając swoje dłonie na tych przyjaciela, starając się poluźnić uścisk, w jakim właśnie się znajdowała. Nie był on szczególnie mocny, można by rzec, że delikatny… lecz dziewczyna nie miała obecnie tyle siły (jak zwykle), by uwolnić się od wyższego.
- Może i tak, ale co za różnica, skoro nikt nie narzeka? – odpowiedź mężczyzny rozbawiła jasnowłosą, która pokręciła jedynie głową, prosząc by jednak ją puścił.
Potrzebowała pójść do łazienki, aby się załatwić. Dzięki temu miała chwilę dla siebie. Co miała myśleć o tej sytuacji z Harrisem? Skąd się tam wzięli? Opcji było naprawdę wiele, ale żadna z nich nie wydawała się być tą prawidłową. Mogłaby tak naprawdę gdybać nad tym wszystkim, lecz ostatecznie stwierdziła, że i tak nie będzie to miało większego sensu. Tak też wróciła do poprzedniego pokoju, zastając bruneta rozłożonego na łóżku. Najprawdopodobniej miał zamknięte oczy, zapewne by dać sobie chwilę na odpoczynek. Ewentualnie zrobił sobie drzemkę, a może i chciał się na czymś skupić. Chociaż istniała jeszcze jakaś opcja, jednak Natalie to nie obchodziło w tamtej chwili. Po cichu podeszła do łóżka, aby ostatecznie rzucić się na plecy towarzysza, całkowicie do nich przylegając z cichym pomrukiem zadowolenia.
Michael emanował ciepłem, za którym Miller zdołała się stęsknić (i chyba tylko za tym). Miała zamiar wykorzystać ten czas na bycie paskudną przylepą. W jej zamiarze było nie tylko bezczynne leżenie, ale i przytulanie, zaczepianie czy zabieranie różnych rzeczy swojemu przyjacielowi. Dzięki temu zyskiwała jego uwagę. Dziewczyna dość szybko dobrała się do ciemniejszych kosmyków, za które lekko pociągnęła, zaś głowę ułożyła na ramieniu, przez co zaczęła delikatnie o nie uderzać brodą. Szybko jej się znudziło zaczepianie i powróciła na nowo do przytulania się do szerokich pleców, jednocześnie wsuwając dłonie pod koszulkę. A jej ręce zazwyczaj były zimne, więc wyczuła jak wyższy się z początku spina, dość szybko jednak się rozluźniając. Palcami przesuwała po bokach Michaela, czasami drapiąc go paznokciami, bądź były one wbijane. To wszystko zależało od tego, co chciała osiągnąć. Była na tyle skupiona na swojej czynności, że nawet nie zorientowała się, kiedy znalazła się na materacu, zaś nad nią znajdował się mężczyzna.
- Ile będziemy tutaj siedzieć? – spytała, układając dłonie na policzkach drugiego, aby przyciągnąć go bliżej siebie, dodatkowo robiąc przy tym minę naburmuszonego dzieciaka. – Prędzej czy później i tak zasnę… - przyznała, co zostało skomentowane przez Mike’a, że to typowe, za co oberwało mu się w głowę. – Ale… chciałabym wiedzieć ile masz zamiar tutaj siedzieć. – dodała, mrużąc nieco oczy.
- Tak długo, aż uznam, że warto stąd wyjść. I będziemy w miarę bezpieczni. Szczególnie biała pani, która często pcha się w łapy miśków. – odpowiedział, czochrając włosy przyjaciółki, co nie trwało zbyt długo, ponieważ został przyciągnięty do krótkiego pocałunku, w ciągu którego został kilkukrotnie ugryziony w dolną wargę.
Nie trzeba było długo czekać, aby ci przeszli do kolejnych czynności, jak przejście do łazienki, do kabiny prysznicowej, w której wylądowali pod dość zimnym strumieniem wody. Kilka wyzwisk w swoim kierunku, przekleństw, ale szybko to odeszło w niepamięć, gdy całkowicie skupili się na pocałunkach.

Michael?

11.12.2019

Od Michaela CD Natalie

   Gdy Natalie wspomniała o starym przyjacielu z Sopp, Michael odruchowo rozejrzał się po lokalu, jednocześnie podążając za przyjaciółką, która kierowała ich do tylnego wyjścia. Nie spodziewał się odwiedzin Harrisa w takim miejscu, lecz z drugiej strony mógł się domyślić, że mundur wejdzie wszędzie, tylko po to, żeby złapać swoją ofiarę.
Po wyjściu na zewnątrz, przyjaciele spojrzeli po sobie, a następnie na uliczkę, która prowadziła na główną ulicę oraz w druga uliczkę, idąc w drugą stronę. Chcąc zgubić pościg, oby dwoje udali się w ową stronę, kierując się na tereny pozamiejskie. Harris był jednak przygotowany na ucieczkę i wystawił swoich ludzi w okolicy lokalu, którzy uważnie pilnowali każdej z ulic. Wtem brunet przypomniał sobie o podziemnych korytarzach, za którymi zaraz zaczął się rozglądać. Gdy znalazł jeden z włazów, zaciągnął za sobą Natalie, która z lekka stawiała opór z wchodzeniem do "ścieków", lecz szybko się ugięła, gdy oby dwoje usłyszeli szybkie kroki mundurowych. Choć właz wyglądał na ten od ścieków, na dole zastali czysty korytarz, który w żaden sposób nie był oświetlany.
— Idziemy dalej.. — mruknął brunet, zapalając latarkę w telefonie.
— Gdzie tędy dojdziemy? — spytała kobieta, idąc u boku przyjaciela.
— W miejsce, o którym nawet zarządca miasta nie wie. — odpowiedział spokojnie i zerknął na białowłosą — Mówiłem Ci już, że pięknie wyglądasz w tej fryzurze? — dodał wracając wzrokiem przed siebie.
— Co znów chcesz? — spytała znacznym tonem.
— Ja? Nic. — rzekł — Czy zawsze muszę coś chcieć, jak mówię Ci komplement?
— Tak.
Ciemnowłosy cicho się zaśmiał i po skręceniu kilka razy w korytarze, dotarli do stalowych drzwi, przez które można tylko przeniknąć lub przejść ciemnością. Żeby móc przejść do środka z przyjaciółką, mężczyzna objął ją i przytulił do siebie, po czym szybko przeleciał na drugą stronę, gdzie oby dwoje byli bezpieczni.
— Przeczekamy tutaj jakiś czas, aż Sopp się uspokoi. — powiedział zapalając niewielkie światło.
Jasne światło oświetliło niewielki pokój, którego ściany przypominały bunkier, lecz samo zadbane wyposażenie dawało klimat zwykłego pokoju, połączonego z sypialnią oraz salonem - niewielki telewizor, kanapa z dwoma fotelami, duże łóżko oraz drzwi do toalety, która kiedyś została dorobiona. Znalazła się też lodów z blatem oraz kuchenką na prąd, a wszystko to w dobrej kondycji.
— Co to za miejsce? — zapytała kobieta rozglądając się po pomieszczeniu.
— Stara kryjówka. Edwin mi ją pokazał i dużo tutaj przebywałem. Gdy zerwałem z nimi kontakt, zapomniałem też o tym miejscu.. aż do teraz. — wyjaśnił i podszedł do przyjaciółki od tyłu, delikatnie obejmując jej talie — Ale skoro mamy trochę czasu.. — zaczął i delikatnie pocałował szyję białowłosej — Przy mnie nie zaśniesz. — dodał szeptem.

Natalie? 

5.12.2019

Od Natalie CD Michaela

  Przysłuchując się słowom mężczyzny, ciche westchnięcie uciekło z ust białowłosej. Oczywiście, czego innego można było się spodziewać po zaistniałej sytuacji? Kręcąc w niedowierzaniu głową, na nowo swe spojrzenie umieściła w tancerkach, gdzie na widok jednej z nich, lekki uśmiech pojawił się na ustach Natalie. Niestety, nie mogła sobie pozwolić na dłuższe obserwowanie tego, co działo się na scenie, ponieważ dołączył do nich mężczyzna, który pomógł im uciec półtorej tygodnia temu.
- I tak patrząc na ciebie, wiem, że to propozycja nie do odrzucenia. – powiedziała, z lekkim uśmiechem, dokładnie obserwując dwójkę mężczyzn, którzy szeroko się uśmiechnęli na wypowiedziane słowa dziewczyny.
Jasnowłosa podniosła się z miejsca, gdy tancerki opuściły scenę, przepraszając swoich towarzyszy, że musi pójść do toalety. Znając lokal praktycznie na pamięć, z łatwością doszła do łazienki, gdzie załatwiła swoją potrzebę. To po tym umyła ręce i po niespełna pięciu minutach, na nowo znalazła się przy stoliku, gdzie Michael żywiołowo rozmawiał z Edwinem. Było to aż zaskakujące dla lykantropa, w końcu zdołała zapomnieć o tym, jak niektórzy potrafią się cieszyć z niektórych rzeczy, czy rozmów.
Mike niemalże od razu przeniósł swoje spojrzenie na Natalie, która była, delikatnie mówiąc, niedoinformowana. Przyglądali się sobie nawzajem, aż w końcu wyższy zaczął opowiadać o tym, co takiego będą robić. Rzecz jasna, niektóre kwestie dopowiadał drugi, a Miller jedynie potakiwała, czasami zadając pytania, aby mieć pewność, że dobrze coś zrozumiała.
Jednak po tym wszystkim, dwójka pozostała sam na sam, aczkolwiek to dziewczyna nie miała siły na większe dyskusję. W połowie leżała na stoliku, głowę mając ułożoną na swoim ramieniu. Wpatrywała się w blat, czasami spoglądała na mężczyznę, lecz częściej pomrukiwała na jego pytania, czasami wysilając się na coś bardziej rozbudowanego. W pewnym momencie, powieki dwudziestosiedmiolatki opadły, przez co przysnęła na dobre pięć minut, ponieważ obudzona została przez bruneta, który szturchnął ją w ramię.
- Może odwieźć cię do domu, bo zaraz tutaj całkowicie zaśniesz. – mruknął, miało pewnie zabrzmieć na propozycje, ale tak nie można było tego nazwać.
- Nie trzeba. Wrócę sama. Umiem zadbać o swoje cztery litery. Zresztą, do lasu raczej nie jedziesz. – wzruszyła cierpko ramionami, podnosząc się ze swojej pozycji, aby oprzeć się o oparcie kanapy, na której siedziała.
- No nie jeżdżę do lasu, bo nie mam za czym. – odparł, dokładnie przyglądając się twarzy przyjaciółki. W pierwszej chwili jedynie zmarszczył brwi, dopiero po tym mrugając i spoglądając na dziewczynę raz jeszcze, bardziej wytrzeszczonymi oczami. – Ty sobie żartujesz? Po co śpisz w lesie? Mogłaś chociaż bardziej się wysilić i pomieszkać w hotelu bądź motelu. Masz ich mnóstwo.
- Mike. Proszę cię. Co złego jest w spaniu w lesie? Może czasami jest dość niebezpiecznie, gdy miśki kręcą się w pobliżu, ale idzie przeżyć. Najwyżej pójdę nocować do Ruby albo Alexisa. Nic takiego. – burknęła, cierpko wzruszając ramionami. – Ale jednak lepiej się śpi w lesie. Nie zabieram nikogo dodatkowego miejsca. I pilnuj swojego tyłka, a nie mojego. Jestem dużą dziewczynką. – dodała, kopiąc przyjaciela w łydkę, dopiero po tym wstając z miejsca. No ale, tak jak wstała, tak na nowo wylądowała na poprzednim miejscu. Niepokojąco znajome zapachy dotarły do nozdrzy jasnowłosej, a było ich tyle, że świat zaczął przez krótką chwilę wirować. – Wstawaj. Idziemy. – oznajmiła, ponownie wstając i łapiąc za rękę Mike’a. – No ruszaj się. Wyjdziemy innym wejściem. Chyba, że chcesz spotkać Harrisa i jego podwładnych debili. – westchnęła, ciągnąc za jego rękę, nie mając zamiaru go tutaj zostawiać.

Michael? C:

Od Michaela CD Natalie

   Po ucieczce z wozu policyjnego, Michael wiedział, że w tym momencie wkopał się w większe problemy, niż miał przedtem. Samo zawiadomienie Edwina, starego znajomego, odnowiło kontakty z niegroźną szajką, której niegdyś pomagał demon. Bardziej jednak przejął się losem Natalie, gdyż to przez niego ona ma teraz problemy prawne, przez które może wylądować w więzieniu. Z drugiej strony, jest to także niedopatrzenie Brendle, która miała chronić dwójkę najemników, czego słowa nie dotrzymała. Natomiast Harris ostrzy nóż na Michaela i zagrzewa swoich żołnierzy do znalezienia rogatego, który dość sprawnie ukrywał się przed mundurowymi. Mężczyzna pozostawił kawiarnię swoim pracownikom oraz zastępcy, natomiast pracę w szkolę zawiesił po rozmowie z dyrektorem, który dobrze zrozumiał jego problem.
   Przez blisko półtora tygodnia, mężczyzna ukrywał się w domku elfki, dobrej znajomej, która z chęcią użyczyła mu miejsca w swojej skromnej posiadłości. Nie wychodził na miasto, nie spotykał się też ze znajomymi czy przyjaciółmi, nawet z Natalie, jednakże uczynił ten wyjątek, gdy na jego numer zadzwoniła Brendle. Michael tylko podał miejsce spotkania oraz godzinę, po czym rozłączył połączenie, zaraz udając się we wskazane miejsce. Był to stary młyn przy rzece, do którego nie ma żadnego dojazdu, a dojście pieszo jest dosyć wymagające.
— Ciekawe miejsce wybrałeś na spotkanie. — powiedziała brunetka, która zaraz zbliżyła się do mężczyzny.
— W miarę bezpieczne. — spojrzał na kobietę — Mam nadzieję, że przynosisz rozwiązanie swojego błędu. — dodał, odwracając wzrok na spokojną wodę.
— Nie, ale nad tym pracuje. — odpowiedziała.
— Mówiłaś to samo, gdy chcieli mnie wpakować za niewinność. — dodał zaraz ciemnowłosy — Po czym z problemów wyciągnęła mnie mafia, której do dzisiaj nie znaleźliście. — uśmiechnął się sztucznie.
— Mike, rozumiem Twoje nerwy, ale potrzebuję czasu..
— Ile? — spytał, trzymając dłonie w skórzanej kurtce — Ile czasu? — dopytał, gdy ta milczała.
— Pół roku. — odpowiedziała, na co demon krótko się zaśmiał.
— Daje Ci trzy miesiące na rozwiązanie i do tego czyścisz moją kartę. — spojrzał na brunetkę, nawiązując z nią kontakt wzrokowy — I oczywiście kartę Natalie także. — dodał spokojniej.
— To nie jest takie łatwe..
— Margaret.. — przerwał jej, zbliżając się do kobiety jeszcze bardziej — Dobrze wiesz, że znam Twoje słabe punkty i nie, nie jest to szantaż. To motywacja do szybszego działania. — uśmiechnął się, delikatnie całując jej usta — A teraz wracaj do swojej pracy. Czas leci.. — dodał półszeptem, po czym zniknął w ciemności pobliskiego lasu.
Pomimo lekkiej różnicy wieku pomiędzy demonem a kapitanką Sopp, mężczyzna kiedyś miał z nią niezły romans, lecz przez jej męża do niczego nie doszło, a może to i dobrze.
Następnego dnia brunet udał się na spotkanie z Natalie, której nie widział ponad tydzień, przez co zdążył dość mocno stęsknić się za swoją wredną kobietą. Nie spodziewał się tego, że blondynka zmieni wygląd do takiego stopnia, że ten jej nie rozpozna.
(...) — No ale, to najmniej istotne. Raczej możesz poopowiadać, cóż takiego się — powiadomiła, przechylając głowę na bok, z zainteresowaniem wpatrując się w twarz towarzysza.
— Otóż, rozmawiałem wczoraj z naszą ulubioną panią kapitan i stwierdziła, że w trzy miesiące wyciągnie nas z tego bagna i wyczyści karty. — powiedział spokojnie, spoglądając na ludzi dookoła, zaraz wracając wzrokiem na kobietę — Lecz przez ten czas musimy się ukrywać lub zając się czymś interesującym. — dodał lekko wzdychając.
Nagle przy boku demona znalazł się Edwin, który przesunął mężczyznę na miejsce obok, sam siadając obok niego, a naprzeciwko blondynki.
— Słyszałem, że szukacie zajęcia. — powiedział Edwin, który znacznie się uśmiechnął — Bo ja dla was coś mogę znaleźć. — dodał, puszczając oko do przyjaciółki demona.
— Skoro karty będą wyczyszczone, to czemu nie zaszaleć. — westchnął z lekkim uśmiechem — Przy okazji jakiś większy pieniądz wpadnie. — dodał i spojrzał na przyjaciółkę — Natalie, wchodzisz w to? — uniósł znacznie brew.

Natalie? :>

3.12.2019

Od Natalie CD Michaela

   Natalie nadal nie pojmowała tego, dlaczego Harris tak bardzo chciał by Mike skończył w więzieniu. Jednak, nie teraz była na to pora. Zdecydowała się o tym pomyśleć później, gdy wyjdą z tego całego „bagna”. Dokładnie wszystko przeanalizowali, nim przeszli do głównej części działania. Zostali poinformowani o tym, że za godzinę będą przetransportowywani do głównego więzienia. W tym planie, to dziewczynie przypadło odwrócenie uwagi strażników, mówiąc o tym, że potrzebuje skorzystać z toalety. Wytłumaczyła to poprzez „kobiece sprawy”, a gdy dwójka najwyraźniej nie zrozumiała jasnowłosej, musiała użyć określenia bardziej dosadnego – okres. Dzięki temu, cała uwaga została przeniesiona na nią, a Michael w tym czasie mógł zacząć już działać. Rzecz jasna, w momencie kiedy weszła do łazienki, nie miała najmniejszego zamiaru się załatwić, ani nic z tych rzeczy. Postanowiła tam spędzić dobre kilka minut, ostatecznie spuszczając wodę, następnie chciała umyć ręce, ale nim to zrobiła – została wyciągnięta i zaprowadzona do celi, w której znajdował się Michael. Na całe szczęście, w międzyczasie mężczyzna zdołał skontaktować się z osobą, o której wspominał.
  Dwójka nie nacieszyła się szczególnie długo siedzeniem w miejscu. Oczywiście, w międzyczasie rozmawiali ze sobą po rosyjsku, gdzie Mike przekazał najważniejsze informacje: mniej więcej wygląd takowej osoby, jak będzie to wszystko wyglądało, i aby dziewczyna nie została rozproszona przez zapach, jaki może wystąpić w drodze ewentualności. A jak można było się domyślić - nastąpi to niemalże na początku.
- Czasami się zastanawiam, dlaczego na to wszystko się godzę. - przyznała, cicho przy tym wzdychając. Przenosząc spojrzenie na mężczyzn, którzy szli tuż przy nich, ale inni również znajdowali się przed i za nimi. Tak aby przypadkiem nie uciekli. Potrząsając głową, podciągnęła nosem, do którego dostał się dość dziwny, wręcz specyficzny zapach siarki. O ile się nie myliła. Spoglądając na Michael'a, niemalże od razu się domyśliła, do czego to doprowadzi.
- Wiesz. Gdyby nie takie sytuacje, to pewnie nawet byś ze mną nie spędzała tyle czasu. - odparł z uśmiechem, lekko trącając jasnowłosą w bok, na co ta jedynie fuknęła. - Przygotuj się.
  Wsiadając do wozu, zajęli miejsca obok siebie, będąc dokładnie obserwowanymi przez strażników, którzy wydawali się być w pewnym stopniu znużeni. Zapewne nie była to ich pierwsza, ale i nie ostatnia sytuacja.
Początkowo nic takiego się nie działo. Jednak, kiedy jechali już drogą prowadzącą do więzienia, w pewnym momencie pojazd się zatrzymał. Dwójka nie zwracała na to szczególnej uwagi, lecz w chwili, gdy drzwi zostały otworzone w celu sprawdzenia, co się dzieje, dwójka przyszłych (niedoszłych) więźniów, wypchnęła strażników przez kopnięcie. Oczywiście, przyjaciele nie powstrzymali się od śmiechu i skomentowania tego wszystkiego, wysiadając z pojazdu, dopiero wtedy dostrzegając, że pozostałe dwa auta, jakie jechały, cóż, nie było ich. Zamiast tego, na uboczu stał znajomy Michael'a, który kazał im wsiąść, nim zbierze się cała ekipa Harrisa.
- Tym razem wam się udało. Później może być już znacznie gorzej. Szczególnie, że ten idiota nie odpuści. - powiadomił mężczyzna, spoglądając na dwójkę, która jedynie wzruszyła cierpko ramionami, stwierdzając, iż mogło być gorzej.

___________

 Od całej sytuacji minęło niecałe półtorej tygodnia, a słowa osoby, która im pomogła - spełniły się. Mężczyzna nie miał zamiaru odpuścić, dlatego dwójka nie spotykała się od tego momentu, a sama Natalie postanowiła nieco zmienić swój wizerunek, ścinając włosy i farbując je na biały kolor, niemalże identyczny, jak kolor sierści, gdy przemienia się w lykantropa. Spędzanie czasu poza domem było dość ryzykowne, szczególnie w momencie napotykania, niemalże wszędzie, Sopp. Białowłosa zdecydowała się spotkać z Crowley'em w jednej, mniej znanej knajpce, która była skupiskiem hazardzistów. Rzecz jasna, Natalie zawitała do tego miejsca dość przypadkowo, przez jednego ze znajomych z pracy. No ale, nie miała co narzekać. Mało kto o tym wiedział, więc idealne miejsce, którego Sopp jeszcze nie zdołało odkryć. Na całe szczęście. 
Siedząc przy jednym ze stolików, białowłosa odpisywała na zgryźliwe wiadomości przyjaciela, który, jak zawsze, musiał zacząć narzekać, że jest ślepy i nie widzi. 
"Jak siedzę w bieliźnie, to jakoś masz niesamowicie dobry wzrok, idioto.
"A co, jesteś w samej bieliźnie?"
Dziewczyna przewróciła oczami, podnosząc głowę znad ekranu telefonu, niemalże od razu napotykając w oddali przyjaciela, który z zainteresowaniem przyglądał się białowłosej. Miller nawiązując z nim kontakt wzrokowy, lekko się uśmiechnęła, szczególnie kiedy ten w końcu zajął miejsce naprzeciw niej. 
- Nie mówiłaś, że zetniesz włosy, a w szczególności je przefarbujesz. - przyznał, sięgając do jasnych kosmyków. Z początku je pogładził, następnie czochrając z lekkim uśmieszkiem. 
- A ty nie mówiłeś, że zdołasz się nieco zapuścić. - odparła, pstrykając mężczyznę w nos. - No ale, to najmniej istotne. Raczej możesz poopowiadać, cóż takiego się dowiedziałeś. - powiadomiła, przechylając głowę na bok, z zainteresowaniem wpatrując się w twarz towarzysza. Spojrzenie dziewczyny było z lekka znużone, ale i w pewnym stopniu chłodne. W ciągu tego czasu zdołała się nieco odsunąć od relacji międzyludzkich. Od pracy miała wolne, i przez cały ten czas witała w takim miejscu, jak to, gdzie czasami z ogromnym zainteresowaniem oglądała "okazy", jakie były do sprzedania, na scenie, na której obecnie przebywały tancerki. 

Michael? c: 

22.11.2019

Od Michaela CD Natalie

   Pobyt w Australii był częściowym oderwaniem się od zatłoczonego Seattle, które stopniowo przytłaczało ciemnowłosego. Obecność Natalie sprawiła, że ich więź znacznie się umocniła i choć wcześniej było wiadome, co się szykuję, teraz było to pewne, że przyjaciele skoczą na poziom wyżej. Czas jednak było zakończyć zabawę w bohaterów i wrócić co słonecznego Seattle, gdzie oby dwoje mogli odpocząć i wrócić do życia codziennego. Jednak długo nie cieszyli się spokojem, a przynajmniej Michael, który już po dwóch dniach napotkał problem prawny.
Pięknego poranka, gdy to Crowley przebywał w swojej kawiarni, poczuł się dosyć nieswojo, będąc obserwowany przez dwóch, obcych mu, mężczyzn. Pomimo tego, wykonywał swoją pracę i starał się nie zwracać na nich uwagi. Gdy mężczyźni nagle opuścili lokal, do jego środka weszła większa grupa mundurowych z Sopportare, która zatrzymała się na wysokości ciemnowłosego.
— Pan Crowley? — spytał jeden z miśków, młodszy kapitan.
— Zgadza się. — odpowiedział spokojnie i zerknął na resztę grupy — Coś się stało? — zapytał, wracając wzrokiem na mówcę.
— Mamy nakaz Pana aresztować. — rzekł i położył na blat pismo — Może Pan zabrać swoje rzeczy i wyjdziemy bez użycia przemocy. — dodał dosyć spokojnie.
— Jasne. — mruknął krótko brunet.
Demon przyjrzał się piśmie i gdy doszedł do samego dołu kartki, zauważył podpis Harrisa i już wtedy się domyślił, o co chodzi. Nie marnując czasu, mężczyzna chwycił na kurtkę i opuścił lokal wraz z mundurowymi, którzy zaprowadzili go do wozu. W spokoju dojechali pod główny budynek policji, gdzie dwóch strażników zaprowadziło Crowley do biura Harrisa.
— To dla wspólnego dobra. — rzekł jeden ze strażników, który założył kajdanki na nadgarstki bruneta.
Mężczyzna tylko krótko przytaknął, a następnie wkroczył do biura kapitana, który przywitał go rozbawionym uśmiechem.
— Siadaj, Crowley. — powiedział wskazując na fotel przed sobą.
— Cóż to się stało, Harris, że chcecie mnie aresztować? — zapytał demon, zajmując wskazane miejsce.
— Nie wiem, Crowley? — zaśmiał się dumnie — Mówiłem Ci już, że znajdę na Ciebie dowody i wpakuję Cię do więzienia. — dodał opierając się o dębowy stół.
— Brendle wydała pozwolenie na akcję. — zaczął Mike — Po za tym, uratowaliśmy waszych szpiegów.
— Przy okazji zabijając niewinnych ludzi.
— Mafię uważasz za niewinnych ludzi? — powiedział półszeptem — Ty masz coś z głową, Harris.
— To już mało istotne, Crowley. Trzeba było brać przykład z brata, a nie bawić się w bohatera. — uśmiechnął się oschle — Ale nie martw się, załatwię Ci wygodną celę. Przesiedzisz aż do rozprawy sądowej.
— Pożałujesz tego, Harris. — odwzajemnił uśmiech.
— Spokojnie. Twoja kobieta też tutaj będzie, ale przerzucimy ją do kobiecego więzienia. — wyjaśnił wkurzającym spokojem
Po jakże ciekawej rozmowie, Michaela przerzucili do tymczasowej celi, gdzie ma czekać na swoje rzeczy oraz samą Natalie, która zjawiła się po kilku godzinach.
— Co my tutaj robimy, Mike? — rzuciła blondynka, zerkając na swoje kajdany.
— Harris przejął sprawę z Australią, a Brendle nie może nic z tym zrobić. — odpowiedział — Mi też się to nie podoba, Nat. — dodał, wstając z drewnianej ławki.
— Co teraz? — spojrzała na mężczyznę.
— Coś wymyślimy. Jak zawsze.. — delikatnie się uśmiechnął.
Choć brunet nie posiadał żadnego logicznego planu, wiedział, że jako mężczyzna musi działać i zareagować najszybciej, jak będzie to możliwe.
— Wiem — zaczął Mike — Rozumiesz rosyjski? — spytał zaraz.
— Tak, ale w czym ma to pomóc?
— Słuchaj. Skontaktuję się z pewnym zaufanym człowiekiem, który nam pomoże. — powiedział w ruskiej mowie, patrząc uważnie na blondynkę — Uwolni nas podczas przewózki do więzienia. Uciekniemy. — dodał na tyle cicho, żeby nikt inny nie słyszał ich rozmowy.
— I co dalej?
— Schowany się na jakiś czas. Może nawet wyjedziemy. — odpowiedział — Tylko musisz pamiętać, że ucieczka jest bardziej karana. — dodał spokojnie — Piszesz się na to?
— Nie znasz jeszcze wyroku, a planujesz takie rzeczy. 
— Swój wyrok już znam i nie zamierzam wpakować się do więzienia. — rzekł, po czym cicho westchnął — Zawsze można to uczynił po ogłoszeniu wyroku. Też będą wtedy przewozić.. 

Nat?

8.11.2019

Od Natalie CD Michaela

   Była zmęczona, a w dodatku zaczęła odczuwać ból głowy, który nie był jej do niczego potrzebny. Liczyła na to, iż przejdzie po tym, jak pójdzie spać. I wszystko wydawałoby się wręcz idealne, ale jak zawsze – coś musiało pójść inaczej.
Wyrwana ze snu, bez większej motywacji, ze znużeniem zwróciła się do swojego towarzysza, pragnąc dalej spać. No ale, co to dało, skoro i tak wstała? Nie była zadowolona z tego powodu, więc i jej humor nie należał do najlepszych. Blondynka nie odczuwała większego głodu, więc wolałaby się na nowo położyć, ignorując swojego towarzysza, co było jednym z trudniejszych zadań. Dlatego zmuszona była siedzieć, wpatrując się w tacę z jedzeniem, na które ani trochę nie nabrała ochoty.
- Chcesz, to jedz. Ja nie jestem głodna. – oznajmiła, podnosząc się z łóżka, ruszając do łazienki w celu załatwienia potrzeb fizjologicznych, ale też chcąc nieco się ogarnąć. Domyślała się, że wyglądała źle… a raczej tragicznie, o czym się przekonała się w toalecie, podczas spoglądania w lustro. Zdecydowała się upiąć swe włosy w luźnego koka, nie mając zamiaru walczyć z prostownicą, którą musiałaby odnaleźć w swoich rzeczach.
Wracając do pokoju, zastała Michaela, który dobrał się do jedzenia, zostawiając nieco dla Natalie. Dziewczyna jednak nie miała zamiaru z tego korzystać. Zawsze będzie zdania, że nic na siłę się nie je. Choć to jej strata, tak dla niej było to obojętne na tę chwilę. Co z tego, że nie zje nic w samolocie, skoro może to zrobić, jak znajdą się na miejscu? Zapewne będzie jakiś sklep, więc zakupi potrzebne produkty i przygotuje to, na co ma ochotę.
Tak też jasnowłosa zgarnęła kołdrę z podłogi, dokładnie się nią opatulając, zaś następnie przylgnęła do pleców Michaela, opierając podbródek na jego ramieniu, przez które spoglądała na „ucztę”. Nic nie przyciągało jej spojrzenia, żeby nabrała na to ochoty, a żołądek nawet się nie odezwał, więc utwierdziła się tylko w tym, iż nie był to czas na posiłek.
- Nie udław się. Jeszcze trochę chcę cię pomęczyć. – mruknęła z delikatnym uśmiechem. – Poza tym. Ile jeszcze będziemy lecieć? – zapytała, gdyż nie orientowała się ile godzin już lecą, a za ile mają dotrzeć na miejsce.
- Jakieś sześć godzin? Coś koło tego. Jak tylko dolecimy na miejsce, to będziemy mieli jeszcze spotkanie z jedną osobą. Później pojedziemy do naszego tymczasowego mieszkania, gdzie będziesz mogła trochę się ogarnąć a potem się zobaczy. Może już nadarzy się okazja by zacząć załatwiać sprawę, która czeka. – odpowiedź padła niemalże natychmiast, będąc bardziej rozwiniętą niż oczekiwała Nat, aczkolwiek nie miała co narzekać, tak też niczego nie skomentowała a tylko przytaknęła głową.
Nie odsunęła się od bruneta, wręcz przeciwnie, wciąż przylegała do jego pleców, obserwując jak je to, co zostało przygotowane. I choć ciągnęło ją do ponownego zaśnięcia, tak do tego nie dopuściła. Później będzie tylko gorzej i będzie chciała cały czas spać.

Michael?

14.10.2019

Od Michaela CD Natalie

   Jak można było się domyślić, pomiędzy parą przyjaciół znów doszło do zbliżenia, co robili głównie po alkoholu. Zmęczeni, ale też bardzo zadowoleni, leżeli krótką chwilę w łóżku, przy okazji drocząc się wrednymi słówkami, co było już ich zwyczajem. Z czasem udali się pod prysznic i odziali się w luźny ciuch, a że pozostało im około trzynaście godzin lotu, postanowili udać się ponownie do łóżka, gdzie oby dwoje zasnęli niczym małe dzieci.
   Po około siedmiu godzin nastąpiła pobudka mężczyzny, który przez pierwsze kilka minut nie ogarniał, gdzie jest, co robi i co się z nim dzieje. Gdy jednak poczuł u swego boku Natalie, wszystko sobie przypomniał. Ciężko odetchnął i przetarł zaspaną twarz, po czym leniwym ruchem podniósł się do siadu. Wtem usłyszał delikatnie pukanie do drzwi, co zmusiło bruneta do wstania z łóżka. Po drodze wyciągnął ręce ku górze, po czym chwycił za klamkę, aby móc otworzyć drzwi. Za nimi stała uśmiechnięta stewardesa, która wyglądała, jakby miała już dosyć tego lotu, jednakże praca to praca i musi być miła.
— Przygotowała dla państwa posiłek. — rzekła spokojnie i wskazała na metalowy stolik na kółkach.
— Ma Pani wyczucie czasu. — uśmiechnął się delikatnie brunet — Pozwoli Pani, że wprowadzę stolik do sypialni. Towarzyszka jeszcze śpi, a nie chciałbym jej budzić. — dodał na tyle miło, że stewardesa zgodziła się na ten układ.
— Smacznego. — powiedziała z uśmiechem i zamknęła za sobą drzwi.
Metalowi stolik z jedzenie podjechał bliżej łóżka, natomiast mężczyzna podszedł obok blondynki, która smacznie spała i byłaby szkoda, gdyby ktoś ją faktycznie obudził. Mike bez większego problemu chwycił za kołdrę i dosłownie ściągnął z niej owy materiał, co spowodowało, że kobieta z nienawiścią wyklinała na bruneta.
— Jedzenie jest. — powiedział, gdy blondynka skończyła swoją wiązankę — Jedz, póki ciepłe. — dodał, mierzwiąc rozczochrane włosy przyjaciółki.
— Pierdol się. — mruknęła, zakrywając głowę poduszką.
W tym czasie Mike poszedł ogarnąć się do łazienki, a gdy wrócił, zastał Nat siedzącą na łóżku. Kobieta wyglądała, jakby wyszła po setki latach z jaskini, tylko brakowało jej drewnianej maczugi czy ogniska przed sobą.
— Pięknie wyglądasz. — stwierdził zadowolony brunet.

Natalie? Kochaj mnie. 

13.10.2019

Od Natalie CD Michaela

  Cicho westchnęła, pozostając w pokoju całkowicie sama, bez swojego towarzysza. Niemalże od razu pozwoliła sobie na dłuższe rozmyślenia odnośnie całego tego wyjazdu… ale tak naprawdę, dopiero teraz miała chwilę na określenie tego wszystkiego, co dzieje się między nią a Michaelem. Co prawda są przyjaciółmi, które czasami zachowuje się jak stare, dobre małżeństwo. Na różne sposoby sobie dokuczają, lecz pomimo tego wszystkiego – wciąż się uwielbiają (i nienawidzą). Właściwie, czy ona cokolwiek czuła do mężczyzny? Już nie chodzi tu tylko o kwestię pociągu seksualnego. Czy pragnęła czegoś więcej niż zwykłej przyjaźni, która przeszła również na znajomość z korzyściami, czy chciała pozostać na takim etapie? Natalie nie do końca była pewna tego, jak działają uczucia. Nawet nie potrafiła określić, czy to, co czuje, to miłość na podłożu przyjacielskim, czy może jest zauroczenie?
  Przewróciła oczami, decydując się to zignorować. Nie chciała zawracać sobie głowy takimi sprawami, skoro sama nie jest pewna tego wszystkiego. Cóż, może i powinna się nad tym poważnie zastanowić, ale to Miller. Ona zawsze robi inaczej niż powinna. Robi sobie pod górkę, sama sobie sprawia problemy.
  Do pokoju wrócił brunet, wyrywając Natalie ze swojego zamyślenia, za co była mu tak naprawdę wdzięczna. Lepszego momentu nie mógł sobie wybrać. Podniosła się z łóżka i niemalże od razu znalazła się przy nim, odbierając od niego butelkę z kolejnym alkoholem. Nawet nie wnikała kiedy to wziął, i skąd. Nie było to takie istotne, gdy mogła spokojnie pić trunek. Wszystko rozchodziło się po jej ciele niemalże w równomiernym tempie. Czuła się przez to bardziej rozluźniona, a humor bardziej dopisywał. Całkowicie zdołała zapomnieć o tym, o czym myślała w samotności. Chciała wykorzystać ten czas na coś przyjemnego i pożytecznego. Swobodnie przeszli do konkretów, przez co blondynka pozostała w bieliźnie, podobnie jak jej towarzysz. Tylko on miał jeszcze spodnie, czyli najmniej potrzebne ubranie w tym momencie. W dość krótkim odstępie czasu pozbyła się odzienia, przez co oboje pozostali w bieliźnie. I taki stan jej odpowiadał. Mogła swobodnie przyglądać się drugiemu ciału. Poświęciła dłuższą chwilę na podziwianie mięśni, ale i zbadanie ich opuszkami palców, w niektórych miejscach bardziej napierając. Zagryzła rozbawiona wargę, ponieważ to wszystko sprawiało jej radość i sprawiało, że nakręcała się coraz bardziej.
- Może będziesz miał możliwość patrzenia na mnie w takim wydaniu, kto wie – mruknęła, zaczynając składać pocałunki na szyi mężczyzny, pozostawiając po sobie lekkie, ale i mocniejsze ugryzienia. W niektórych miejscach stworzyła małe malinki, nie ograniczając się do samej szyi, lecz i klatki piersiowej. Jednocześnie pozwoliła sobie na leniwe, aczkolwiek dokładne poruszanie biodrami, tym samym idealnie ocierając się o krocze bruneta z uśmieszkiem, którego ten nie mógł zauważyć dopóki ta nie zdecydowała się na złączenie ich warg w namiętnym pocałunku.
  Natalie nawet nie zwróciła uwagi na to, jak po raz kolejny znalazła się na łóżku, pod ciężarem drugiego. Bardziej skupiła się na pieszczocie, więc z jej ust wydobył się niekontrolowany, krótki pisk na zimną dłoń na pośladku, pod materiałem bielizny.
- Mógłbyś te łapska najpierw rozgrzać – prychnęła, wystawiając język w kierunku wyższego, nie spodziewając się, że ten ją ugryzie w narząd smaku.

Michael? :ppp

9.10.2019

Od Michaela CD Natalie

   Gdy pomiędzy parą przyjaciół zaczęło robić się gorąco, ktoś nagle postanowił przerwać ich grę wstępną, co wewnętrznie trochę zirytowało bruneta. Choć blondynka zatrzymywała mężczyznę, ten musiał sprawdzić, z kim tak bardzo muszą się skontaktować po tak krótkim czasie lotu.
— Daj mi chwilę. — mruknął ciemnowłosy i delikatnie pocałował kobietę w usta.
Mike wrócił się po swoją koszulkę i ponownie ją ubrał, po czym skierował się do drzwi sypialni. Za nimi stała stewardesa, która wymusiła na swojej twarzy miły uśmiech. 
— Z kim dokładnie mamy się skontaktować? — spytał demon, kierując się za kobietą. 
— Z osobą, która będzie czekać na was na lotnisku. — odpowiedziała, zerkając na bruneta — O ile będzie pan w stanie powiedzieć coś logicznego. — dodała lekko wzdychając. 
— Szybko trzeźwieje. — mruknął w odpowiedzi. 
Po bardzo krótkiej rozmowie z Juniorem, gdyż tak przedstawił się mężczyzna po drugiej stronie radia, demon ze spokojną głową skierował się do sypialni, po drodze zabierając butelkę jakiegoś trunku. Gdy wszedł do środka, zauważył nadal leżącą Nat na łóżku, a gdy drzwi się za nim zamknęły, przystąpił do rozgrzania atmosfery. Otworzył butelkę alkoholu, upił kilka łyków, a gdy zauważyła to blondynka, ta uśmiechnęła się i leniwym krokiem podeszła do przyjaciela. 
— Tylko alkohol przyniosłem i już leci. — zaśmiał się mężczyzna.
— Pieprz się. — mruknęła Nat i zabrała alkohol od demona, pijąc z gwinta kilka łyków. 
— Z Tobą zawsze. — odpowiedział, chwytając kobietę w pasie.
Gdy Natalie odczepiła się od butelki, ta została zabrana z jej rąk i odstawiona na szafkę, natomiast blondynka skończyła w objęciu bruneta. Ich usta raz jeszcze połączyły się w namiętny pocałunek, dłonie ciemnowłosego powędrowały pod koszulkę przyjaciółki, delikatnie pieszcząc jej ciało. Zaraz jednak owa część garderoby została ściągnięta z kobiety, a widok jej atutów jeszcze bardziej rozgrzał demona. Wnet chwycił ją za uda i podniósł do góry, aby łatwiej położyć ją na miękkie łóżko chociaż w sumie mógł zajebać nią o to łóżko, co wywołało u niej zadziorny uśmiech. Gdy brunet chciał pochylić się nad kobietą, ta zatrzymała go, przykładając stopę do jego krocza, a następnie wskazała na jego koszulkę, która nadal znajdowała się na jego torsie. 
— Sam ją założyłeś, więc sam ją ściągaj. — mruknęła z lekkim rozbawieniem, na co mężczyzna pokiwał lekko głową. 
Zrobił tak, jak chciała, a gdy ciuch znalazł się gdzieś na ziemi, odruchowo spiął mięśnie, powodując tym delikatne rumieńce na twarzy przyjaciółki. Z lekko zagryzioną wargą obserwowała jego tors, lecz nie był to czas na oglądanie, a raczej na działanie. Niczym wygłodniały tygrys dorwał się do ciała blondynki, składając namiętne pocałunku na jej szyi oraz klatce piersiowej, delikatnie gryząc jej skórę na piersiach. Schłodził coraz niżej, a gdy dotarł do jej spodni, szybko, lecz delikatnie, pozbył się jej ubioru. Widok kobiety w samej bieliźnie i to nie byle jakiej, spowodował, że demon jeszcze bardziej jej zapragnął, lecz ona trochę zmieniła plan działania. Wymusiła na mężczyźnie, aby to on znalazł się na łóżku, dzięki czemu blondynka przejęła dominację i usiadła na jego udach, ponownie łącząc ich usta w pocałunek. Dłonie bruneta nieprzerwanie pieściły jej ciało, od pośladków po kark, chcąc jak najbardziej rozgrzać zimną sukę przyjaciółkę. 
— Mogłabyś codziennie chodzić w takiej bieliźnie. — mruknął ciemnowłosy, gdy ich usta się rozłączyły — Wyglądasz.. obłędnie. — dodał półszeptem, delikatnie wzdychając. 

Natalie?  ( ͡° ͜ʖ ͡°)

6.10.2019

Od Natalie CD Michaela

  Kobieta była pod wpływem alkoholu, coraz mniej racjonalnie myślała. Jej świat się kręcił, można by rzec, że wariował. Osądziła przyjaciela, iż kłamie w kwestii wypicia całej zawartości butelki. Musiała sama się przekonać. Nie była zadowolona, chciała jeszcze się upić, aczkolwiek myśl o wyjściu z pokoju… nie widziało jej się to. Wolała tutaj zostać niżeli wędrować by poczęstować się kolejnym alkoholem. Zapewne dobrze by się to nie skończyło, a Nat, najprawdopodobniej, nie dotarłaby i pewnie upadłaby po drodze, tak też pozostając w takowej pozycji do końca lotu bądź dopóki Michael by jej nie znalazł.
- Nie jestem większym alkoholikiem! – odpowiedziała z oburzeniem, krzyżując ręce na wysokości klatki piersiowej, wytykając język w kierunku przyjaciela.
  Oczywiście, złość szybko przeszła kiedy wyższy znalazł się obok niej, głaszcząc dziewczynę po głowie, w miejscu, które było jej czułym punktem. Mruknęła cicho, niemalże od razu łapiąc za rękę przyjaciela, ciągnąc go w kierunku łóżku, by tam swobodnie usiąść na jego biodrach.
- Ojoj, wilczkowi się spodobało – słowa mężczyzny na nowo zirytowały blondynkę.
  Tym razem jednak nic nie powiedziała, a zdecydowała się pozbyć jego koszuli. Ubrania w tym momencie były tutaj niepotrzebne, dlatego robiła to, co widać. Ciepło się uśmiechnęła, kiedy szatyn wsunął dłoń pod jej koszulkę od pleców. Niezwykle przyjemne dreszcze przeszły przez ciało jasnowłosej, przez co z jej ust uciekło cichy pomruk zadowolenia. Nie przerwała czynności, kontynuowała to, co zaczęła, więc niedługo po tym mogła podziwiać odkryte ciało demona do samego pasa.
  Przesuwając opuszkami palców po wyrzeźbionych mięśniach Michaela, dokładnie im się przyglądając. Cóż, kiedy doszło między nimi do stosunku, oboje byli pod wpływem alkoholu, a w pomieszczeniu było ciemno, mało co widzieli. Jednak obecnie było inaczej… poza kwestią, że również byli trochę podpici… w tym sama dziewczyna.
  Cała chwila została przerwana przez osobę, która zdecydowała się zapukać do drzwi, prosząc by oboje wyszli, ponieważ mają skontaktować się z… Natalie nie słuchała, zdecydowała się to zignorować, układając dłonie na policzkach szatyna, niemalże od razu łącząc ich wargi w pocałunku. Jednocześnie objęła wyższego nogami w pasie, jakby to miało uniemożliwić mu wyjście z pomieszczenia. W pierwszej chwili była zadowolona, gdyż pieszczota została odwzajemniona, jednak nie spodziewała się, iż zostanie obrócona tak, że znajdzie się na materacu.
- No nie idź – burknęła, kiedy jej nogi zostały w dość łatwy sposób odczepione od bioder mężczyzny. Miller wykorzystała to na własną korzyść, przykładając stopę do krocza przyjaciela, zaś głowę przechyliła na bok w momencie jak leniwie zaczęła nią poruszać. – Wiem, że jestem nieznośna, ale sam to zacząłeś – przyznała, po raz kolejny wytykając język w jego kierunku, lecz nie była przygotowana na to, że zostanie złapana za własny narząd smaku. No cóż, tak też się zdarzało, prawda?

Michael?

1.10.2019

Od Michaela CD Natalie

   Gdy kobieta uciekła do pomieszczenia sypialnianego, brunet od razu podążył za nią, głównie dla tego, że ta posiadała butelkę alkoholu, na którą mężczyzna miał ochotę. Spokojnie otworzył drzwi i wszedł do środka sypialni, gdzie nastał Nat na łóżku oraz butelkę alkoholu.
— Nat, nie ładnie tak. — powiedział brunet ciepłym tonem i zamknął za sobą drzwi, na "klucz". — Będziesz za to ukarana. — dodał zbliżając się do łóżka.
— Ah tak? — zerknęła na bruneta. — W jaki sposób? — spytała z zadziornym uśmiechem.
Mężczyzna podszedł do łóżka i chwycił kobietę za nogi, po czym przysunął ją do siebie tak, że ta leżała na brzuchu, przez co ta miała ograniczone ruchy. Następnie brunet podniósł dłoń i szybkim, lecz delikatnych, ruchem klepnął blondynkę w pośladek, przez co ta cicho pisnęła.
— A teraz możesz oddać butelkę. — mruknął demon i chwycił za alkohol, którego zaraz upił kilka łyków z gwinta.
— Mike. — warknęła cicho kobieta, która już mierzyła mordercze spojrzenie w kierunku przyjaciela.
— Hm? — spojrzał na nią odrywając butelkę od ust. — Sama zaczęłaś. — dodał po połknięciu cieczy.
— Oddaj.. — jęknęła, po czym wstała z łóżka i skierowała się do bruneta.
— Trzymaj. — wyciągnął butelkę w jej kierunku, lecz gdy ta chciała zabrać alkohol, ten schował się w cieniu.
To spowodowało, że Nat jeszcze bardziej się zirytowała, a może to było poznać po jej ciężkim westchnięciu i licznych wyzwiskach w kierunku demona. Ten jednak się nie spodziewał, że kobieta włączy pełne światło na pomieszczenie, co spowoduje, że wszelki cień zniknie, przez co brunet z bólem pojawił się przy szafce, o którą zaraz się oparł i osunął.
— Czy Ty jesteś normalna? — rzucił zirytowany demon. — Mówiłem, żebyś tego nie robiła.
— Ja też coś mówiłam. — rzekła zadowolona i podeszła do bruneta w celu zabrania butelki.
Złość szybko poszła w niepamięć i gdy blondynka była zaraz obok mężczyzny, ten chwycił ją za uda zaraz nad kolanem i przyciągnął do siebie, przez to za siadła okrakiem na jego nogach. Zadowolona chwyciła za butelkę alkoholu i triumfalnie upiła kilka łyków, z czego jedna kropla trunku spłynęła po jej brodzie i wylądowała na szyi, lecz brunet od razu się tym zajął, składając delikatny pocałunek w tym miejscu. Gdy kobieta odstawiła alkohol na bok, dłonie ciemnowłosego powędrowały pod jej koszulkę, a pocałunki przeszły z szyi na dekolt, co powodowało delikatny śmiech blondynki. Siedzenie na podłodze nie było jednak najwygodniejsze, a szczególnie opieranie się drewnianą szafę, więc po chwili brunet wstał, jednocześnie podnosząc kobietę ze sobą, po czym udał się na łóżko, gdzie odłożył żywe zwłoki przyjaciółki.
— Czekaj.. — mruknęła delikatnie odpychając bruneta od siebie. — Gdzie butelka..?
— Nat.. wypiłaś całą. — odpowiedział z cichym śmiechem.
— Nie, kłamiesz. — odepchnęła całkowicie mężczyznę od siebie, po czym wstała i podeszła do butelki alkoholu.
Brunet cicho westchnął i siadł na łóżku, na którym zaraz się położył. Podparł głowę rękoma i wpatrywał się w sufit sypialni, śmiejąc się w duchu z przyjaciółki.
— Alkoholik.. — mruknął ciemnowłosy w celu zaczepienia kobiety. — Większy alkoholik ode mnie. — dodał z westchnięciem.

Natalie? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

24.09.2019

Od Natalie CD Michaela

Natalie niejednokrotnie odczuwała chęć uduszenia bądź zabicia Michaela z premedytacją. Niestety, zmuszona była się z nim teraz męczyć przez najbliższe tygodnie. Dlatego nawet nie skomentowała słów mężczyzny, decydując się go zignorować. Nie czuła się szczególnie dobrze, gdy brała pod uwagę, iż alkohole w samolocie nie należą do najtańszych, co w końcu zauważyła dzisiaj. Cicho burknęła na pytanie przyjaciela, dość niechętnie uchylając powieki, żeby rzucić spojrzenie przyjacielowi.
- Chciałbyś tego – mruknęła z lekkim uśmieszkiem, niemalże od razu odwracając głowę w przeciwnym kierunku niż ten się znajdował. Zdecydowała się najpierw przespać, w końcu ich lot będzie trochę czasu trwać, więc na wszystko znajdą chwilę, prawda?
*
Obudziła się po dobrej godzinie, akurat w momencie, jak Michael wracał… nawet nie wiedziała, gdzie on zdołał się przejść. Dlatego mruknęła cicho podczas przeciągania się, następnie podnosząc się z fotela, aby podejść do barku w celu przejrzenia alkoholi. Oczywiście, z początku stroniła od tego, woląc coś tańszego… jednak obecnie miała okazję na coś mocniejszego. Zagryzając dolną wargę, nie potrafiła do końca się zdecydować na to, co by chciała. Rzecz jasna, w końcu wyższy dołączył do jasnowłosej, dzięki czemu w końcu coś wybrali, co im pasowało. Wracając na poprzednie miejsca, nie trzeba było długo czekać, żeby Nat wybrała siedzenie na udach swojego przyjaciela, z którym piła alkohol. Kilkukrotnie ułożyła głowę na ramieniu mężczyzny, składając krótkie pocałunki na jego szyi, następnie pozostawiając po sobie lekkie ugryzienie. Kilkukrotnie zwyzywali siebie nawzajem, od czego obejść się nie mogło.
Dopiero po kilku minutach zabrała całą szklaną butelkę z alkoholem, z czym uciekła do pomieszczenia, w którym mieli możliwość spania. Oczywistym było to, że takim sposobem chciała ściągnąć bruneta, a to był tylko pretekst.
- Michael, bardziej byś się postarał otworzyć te drzwi – mruknęła jasnowłosa, siedząc na łóżku, w jednej dłoni trzymając już pusty kieliszek, zaś w drugiej całą butelkę alkoholu. – Tylko ich nie rozwal przy okazji… chyba, że znowu użyjesz cienia – dodała, oblizując dolną wargę, wyczekując na chłopaka, który najwyraźniej się nie śpieszył i tym razem nie poszedł na łatwiznę poprzez użycie własnej mocy.

Michael?

17.09.2019

Od Michaela CD Natalie

   Gdy dojechali na lotnisko, droga do ich samolotu była dosyć krótka, gdyż auto, którym jechali, wjechało na plac przy hangarach, zaraz przy pasie startowym. W tym momencie mogli poczuć się niczym gwiazdy lub ważne osobistości, gdyż to steward zabrał ich bagaże i zaprowadził do białego samolotu, gdzie czekała na nich przeurocza stewardesa. Michael na chwilę zawiesił oko na atutach kobiety, lecz szybko się ocknął, gdy został "delikatnie" pchnięty przez Natalie, która stała obok niego. Mężczyzna zaśmiał się w duchu i przeszli za szatynką, która zaprowadziła ich do prywatnego przedziału, wyposażonego w łóżko, fotele ze stolikiem oraz skromny barek z trunkami.
— Gdybyście czegoś potrzebowali, będę w przedziale obok pilota. — rzekła spokojnie kobieta i pozostawiła parę przyjaciół samych.
— To co? Whiskey czy rum? — rzucił żartobliwie demon, który przyglądał się drogim trunkom.
— Ruski szampan.. — odpowiedziała jasnowłosa, przyglądająca się tańszemu napojowi.
Michael zerknął niepewne na Natalie, która od razu spiorunowała go spojrzeniem tysiąca piekieł i gdyby potrafiła, przeniosłaby butelki whiskey na głowę bruneta, przy okazji je rozwalając.
— Czyli woda — westchnął cicho — No tak, psy piją tylko wodę — dodał mierzwiąc włosy blondynki.
Kobieta tylko cicho westchnęła i siadła w dużym fotelu, zamykając przy tym swoje oczy. Brunet wolał rozglądnąć się po przedziale, lecz gdy nadszedł czas startu, ten musiał zająć swoje miejsce w fotelu.
— Mam tylko nadzieję, że dolecimy. — mruknęła Nat i zerknęła na przyjaciela.
— Spokojnie, jak spadniemy, to tylko raz. — rzekł demon, a na jego twarzy pojawił się wredny uśmiech. — A tak serio, to w razie czego wyskoczymy z samolotu jeszcze przed jego uderzeniem. — dodał już spokojniej.
Michael zawsze posiadał jakiegoś asa w rękawie i nie ważne co by się działo, ten zawsze stara się znaleźć wyjście z sytuacji. Sam żyje z nadzieją, że mimo wszystko, lot się uda i dolecą do określonego miasta, gdzie będą mogli w spokoju udać się do hotelu. Jednak teraz demon musi przeżyć z wilkołakiem u boku, kobietą petardą, która powala wzrokiem, a mimo tego, demon igra z nią jak z ogniem.
— Może powtórka z wesela? — zarzucił brunet, który siedział w fotelu z pełnym spokojem.

Natalie?

14.09.2019

Od Natalie CD Michaela

  Natalie, gdy przebywała w wilczej postaci, mogła sobie pozwolić na większe odetchnięcie, chwilę spokoju. A przy okazji mogła skorzystać z tego, że ktoś mierzwił jej jasną sierść, w tym wypadku był to Michael. Dlatego starała się z tego korzystać, jak najbardziej było to możliwe. Mając przymknięte powieki, korzystała ze spokojnej chwili, starając sobie ułożyć w głowie cały plan odnośnie wyjazdu. Czy spodziewała się takiego obrotu spraw? Oczywiście, że nie. Zaskoczyło ją to wszystko, ale wyraziła zgodę, nie chciała się z tego wycofywać. Może dużo ryzykuje, ale… bez ryzyka nie ma życia i zabawy.
Niestety, nic nie trwa wiecznie, więc kiedy zaczęło się ściemniać, zmuszona była wrócić do ludzkiej postaci, jednocześnie przywracając siebie do porządku. To po tym, jak poszli do samochodu, zajmując poprzednie miejsca, nie rozmawiali za wiele, czasami jedynie komentując drogę, którą jechali, czy chodzących ludzi o tej porze. Dotarcie do mieszkania nie zajęło nie wiadomo ile, lecz na pewno dłużej niż kiedy jechaliby prostszą trasą, aczkolwiek Natalie nie dyskutowała. Nie miała co, bo wiedziała, że i tak każde z nich ma swoje zdanie. Zresztą, przyzwyczaiła się.
Po wejściu do mieszkania, od razu skierowała się do kuchni, by przygotować dla siebie kolację o tej porze. Mając otwarte okno, doskonale słyszała, co się działo na ulicy i cóż… piski idealnie trafiły do mieszkania jasnowłosej, a jej wilczy słuch jeszcze głośniej to odebrał. Nawet nie zastanawiała się, gdy napisała do przyjaciela. Czasami go nienawidziła, czasami uwielbiała, ale częściej występował efekt, że pragnęła go udusić własnymi rękoma. Co prawda miała dużo pomysłów, jakby to zrobić, no ale, kończyło się to niepowodzeniem, bo brunet niszczył perfekcyjny, w jej oczach, plan. W czasie przygotowywania posiłku, odpisywała mężczyźnie, przewracając oczami na niektóre kwestie. Dogryzanie sobie nawzajem było czymś na porządku dziennym, więc oboje byli do tego przyzwyczajeni.
To po zjedzeniu późnej kolacji w towarzystwie telewizji, jasnowłosa zasnęła na kanapie, owinięta kocem i z telefonem w dłoni.
  Z rana obudziła się dość późno, więc pierwsze co zrobiła, to posprzątała i poszła do toalety, żeby trochę się odświeżyć. Nie spodziewała się, że i tam sobie przyśnie. Zapewne, gdyby nie Michael, dziewczyna przespałaby większą część dnia w wannie. Właściwie, nie była to pierwsza sytuacja, aczkolwiek nie za często jest się budzonym przez własnego przyjaciela, kiedy przysnęło się w wannie, prawda? Kiedy tylko opuścił pomieszczenie, blondynka dość szybko się umyła, a następnie spuściła wodę, posprzątała w łazience i większość jej dnia polegało na siedzeniu w ręczniku oraz oglądaniu telewizji, no i ewentualnym załatwianiu wszelakich spraw.
To wieczorem została zabrana z mieszkania przez swojego towarzysza, by pojechać do biura i wszystkiego się dowiedzieć. Nie trwało to szczególnie długo, ale wystarczająco, aby dwójka wiedziała o najistotniejszych informacjach. To po tym pojechali do mieszkania Natalie, gdzie Michael zajął miejsce na kanapie, a jasnowłosa w kuchni, chcąc przygotować kolację. Rzecz jasna, nie obyło się od dogryzek w postaci, by wszystko było idealnie i grożeniu, że to jedzenie znajdzie się na głowie gościa.
- Czasami się zastanawiam, jak można z tobą żyć pod jednym dachem – mruknęła, kiedy siedzieli z tostami i ciepłymi herbatami przed telewizorem, gdzie na nowo zaczęli sobie dokuczać. Natalie miała nawet ochotę rzucić talerzem z tostami w przyjaciela, czy wylać gorącą herbatę na jego krocze, ale zdecydowała się niczego nie marnować i zachować… spokój. Tak, spokój. Oczywiście. Cicho wzdychając, pokręciła głową, rozkładając się na kanapie, zaś ciało oparła o bok towarzysza, celowo na niego napierając. – Powinieneś o mnie dbać – powiadomiła, odchylając głowę do tyłu z lekkim uśmiechem. – Będziesz na mnie skazany na najbliższe tygodnie.
- Najwyżej będziesz spała przed wejściem, jak pies – odpowiedź bruneta spowodowała tylko, że blondyna uderzyła go z łokcia w żebra.
- Pieprz się, Michael – przewróciła oczami, przenosząc spojrzenie na telewizję.
Niedługo po tym mężczyzna zebrał się do wyjścia, zapowiadając poranną wizytę, i życząc, aby Nat tym razem nie utopiła się w wannie w czasie swojej drzemki.
I cóż, tak jak zapowiedział, tak było. Z rana zawitał do mieszkania przyjaciółki, która spała w łóżku. Obudził ją przez wylanie szklanki wody wprost na jej twarz, co rozpętało wojnę od samego rana. Wyzwiska, przekleństwa i krzyki w stronę mężczyzny mogły by niejednego przechodnia przestraszyć. I choć Miller zwykle starała się być spokojna, tak tym razem nawet nie trzymała nerwów na wodzy. Ostatecznie została z łatwością złapana w pasie i przyszpilona do ściany, gdzie miała się uspokoić, ale groźby o pogryzieniu chyba do tego nie były zaliczone, bo stali tak z dobre dziesięć minut, aż całkowicie ochłonęła.
Miała spakować bieliznę, ubrania do spania i swoje kosmetyki, których używała. Nic więcej nie było jej potrzebne, dlatego wpakowała to wszystko do swojej torebki. Na nowo usiedli na kanapie, Nat włączyła telewizję by jakoś zabić czas. Zdołała przez ten czas kilkukrotnie uderzyć Michaela w głowę za rzucanie podtekstów, czy wracając do sytuacji po weselu. Jednak, jak wiadomo, nie mogli sobie pozwolić na siedzenie bezczynnie przez cały czas. Dlatego właścicielka mieszkania poszła się przebrać i przygotować do wyjścia. Oczywiście, to po tym jeszcze zjadła skromne śniadanie w postaci kanapki. Następnie opuścili mieszkanie, które zakluczyła. Musiała tylko pojechać do pracy, żeby oddać klucze Daewonowi, który zdecydował się na ten czas zająć jej domem. Powiadomiła o tym swojego towarzysza, więc pojechali do kawiarni, w której ponownie zleciał im czas, to po tym pojechali do pubu, żeby spędzić pozostały czas. W końcu stamtąd mieli dość blisko do biura, a do szóstej jeszcze trochę czasu zostało.
Nie obeszło się od narzekania, że Miller była zmęczona, że chciałaby pójść spać, ale skutecznie odciągana była przez Michaela, który informował o tym, co może być w samolocie. I wcale nie kryła swojej ekscytacji, czy ciekawości. Niemalże skakała w miejscu, jak jechali już do biura, skąd zostali zabrani kolejnym autem. Natalie zdołała zapomnieć, jak wyglądały loty samolotem, więc w pewnym stopniu odrobinę się stresowała, co było jednak przezwyciężone przez ciekawość. Można by rzec, iż zachowywała się jak małe dziecko, ale co ona na to mogła poradzić? Nic konkretnego. Dlatego w końcu przytuliła się do ramienia przyjaciela, z ciekawością obserwując drogę, którą jechali, ostatecznie patrząc na towarzysza.
- Ale nie spadniemy, prawda? – spytała.
- No wiesz, różnie bywa… - rozpoczęte zdanie nie usatysfakcjonowało ją, dlatego przyłożyła dłoń do ust bruneta.
- Miałeś powiedzieć, że nie spadniemy – mruknęła, kręcąc słabo głową, ostatecznie wtulając policzek w ramię wyższego, nic więcej nie mówiąc.

Michael?

22.08.2019

Od Michaela CD Natalie

   Gdy para przyjaciół spoczęła przy niewielkim jeziorku, mogli w spokoju przemyśleć kilka spraw oraz psychicznie przygotować się na opuszczenie kraju. Brunet był oparty o szerokie drzewo, natomiast kobieta w wilczej postaci, oparła łeb na jego udzie, żeby ten mógł mierzwić jej sierść.
— Ściemnia się — zauważył mężczyzna, gdy to niebo okryło się ciemną szatą. — Lepiej już wracajmy. Jutro trzeba załatwić wszelkie formalności odnośnie wyjazdu — dodał delikatnie odpychając od siebie pysk wilka, po czym wstał, otrzepując spodnie z ziemi.
Oby dwoje przeszli w bezpieczne miejsce, gdzie Nat mogła wrócić do ludzkiej postaci i ogarnąć się po przemianie, po czym skierowali się z powrotem do miasta. Gdy przybyli na parking, gdzie stało auto bruneta, wsiedli do niego w celu szybszego dostania się do swoich mieszkań. Ciemnowłosy odwiózł kobietę pod same drzwi, oczywiście wcześniej jadąc okrężnymi drogami, bo czemu nie. Najwyżej później auto zatankuje olejem z frytek czy tam wodą z kranu, coś wymyśli. Gdy blondynka opuściła pojazd, demon cicho westchnął i skierował się do siebie, co nie zajęło mu dużo czasu. Większość drug była na tyle pusta, że ten mógł trochę zaszaleć na pobliskich skrzyżowaniach. Po opuszczeniu pojazdu, zaparkowanego na parkingu podziemnym, skierował się do windy, w której zerknął na swój telefon. Na jego wyświetlaczu pojawiła się wiadomość od Natalie: "Musiałeś.. Te piski było słychać na drugim końcu.". Ciemnowłosy uśmiechnął się pod nosem, po czym odpisał jej: "Twoje piski też słychać, ale są o wiele przyjemniejsze", po czym zablokował telefon w celu bezpiecznego opuszczenia windy. Resztę wieczoru spędził na dogryzaniu blondynce oraz załatwianiu opieki nad domowym zwierzyńcem.
   Rano obudził się pełny sił, co raczej rzadko się zdarzało. Zjadł śniadanie i przygotował się do wyjścia, a gdy wybiła godzina ósma, opuścił mieszkanie i skierował się na parking. Tam dosiadł jednoślad i udał się do biura Sopportare, żeby załatwić papiery o urlop dla siebie oraz Natalie. Wszystko robił na spokojnie, gdyż dzień dopiero się zaczął i miał dość dużo czasu na załatwienie swoich spraw. Gdy wrócił do motocykla, obrał sobie za cel mieszkanie kobiety, która o tej porze pewnie śpi lub próbuje się dobudzić. Dotarcie pod jej kamienice równało się z przejechaniem przez całe miasto, lecz na szczęście, o tej godzinie drogi były w miarę puste. Po zaparkowaniu maszyny na pobliskim parkingu, wszedł do klatki schodowej i skierował się na odpowiednie piętro, a gdy stanął przed mieszkaniem kobiety, cicho westchnął. Z jego wnętrza nie dochodziły żadne dźwięki, więc ta pewnie jeszcze spała lub nie było jej na miejscu. Pomimo tego, ciemnowłosy wykorzystał ciemny skrawek pod drzwiami i dostał się do środka lokalu, po którym spokojnie się rozglądnął. Dopiero gdy doszedł do łazienki, zauważył tam jasne światło, a gdy wszedł do środka, zastał śpiącą Nat w wannie, która oczywiście była wypełnioną ciepłą wodą. Brunet cicho się zaśmiał i postanowił obudzić swoją towarzyszkę, która była trochę zaskoczona jego obecnością.
— Ja to przeważnie spałem w wannach pod imprezie.. — stwierdził demon opierając się o futrynę — A Ty to widzę nawet na trzeźwo w niej śpisz — dodał z cichym śmiechem.
— Spadaj — rzuciła przeczesując dłonią swoje wilgotne włosy.
— Jak coś, na blacie w kuchni zostawiam Ci papiery o urlop od Sopp — odparł ciemnowłosy — A teraz wracam do załatwienia reszty spraw — dodał krótko wzdychając.
W odpowiedzi uzyskał zmęczone mruknięcie kobiety, która wzrokiem nakazała mu opuścił łazienkę, co ten zaraz uczynił. Odłożył tylko papiery na wspomniane miejsce, po czym wyszedł z mieszkania blondynki, udając się od razu do motocykla.
Samo załatwienie urlopu w szkole nie było problemem, gdyż dyrektor rozumiał zaistniałą sytuację, a z drugiej strony, nie miał innego wyboru. Rozmowa ze starszym mężczyzną nie trwała długo, co było demonowi na rękę. Od razu pojechał dalej w miasto, żeby odwiedzić starą znajomą, która ma zająć się mieszkaniem oraz zwierzyńcem, w tym jego bratem. Młoda elfka na wejściu zgodziła się pomóc, a gdyby coś poszło nie tak na naszej akcji, mam wezwać jej wojowników poprzez amulet, który także mi wręczyła. Ich rozmowa trochę się przeciągnęła, co było czasami standardem, lecz gdy tylko demon opuścił posiadłość elfki, ten udał się do swojego pubu.
   Dopiero wieczorem mógł zgarnąć Natalie z jej domu, żeby dotrzeć do biura Sopp, gdzie czekały na nich wszelkie ważne dokumenty, wzmocniony ciuch na klatkę piersiową oraz kilka broni palnej, w tym "gadżety" szpiegowskie, które na pewno mogą się im przydać.
— Kiedy jest wylot? — spytał brunet dość poważnym tonem.
— Lecicie.. Jutro wieczorem. — odpowiedziała kapitan — O szóstej stawiacie się tutaj. Nasz bus zawiezie was na lotnisko, a obecni tam ludzie zaprowadzą do prywatnego samolotu. Na miejscu odbierze was mój człowiek, który przetransportuje do waszego hotelu. W pokoju będziecie mieć resztę rzeczy, papierów oraz map. — wyjaśniła trzymając skrzyżowane ręce na klatce piersiowej. — Gdy wykonacie zadanie w danym mieście, ten sam człowiek zawozi was do kolejnego hotelu, w którym będą kolejne informacje. Będziecie mieć dostępne także prywatne pojazdy, tylko nie zabijcie się przy ich wyborze.. — dodała z cichym westchnięciem.
— Rozumiem — odparł demon i zerknął na blondynkę — Chcesz o coś jeszcze spytać, Nat?

Natalie?

16.08.2019

Od Natalie CD Michaela

   Natalie nigdy nie mówiła, że jest osobą, która odmówi sobie alkoholu. Tak samo nie określała, iż pije niczym prawdziwa dama, powoli i z gracją. Jednak, po co miała się tak męczyć i udawać kogoś, kim tak naprawdę nie jest? Przy Michaelu była sobą. Nie obawiała się tego, że mężczyzna obrazi ją w jakikolwiek sposób za bycie sobą. Zresztą, przyzwyczajeni byli do tego, iż żadne z nich nie należało do osób normalnych.
Rozmowa dwójki nie trwała szczególnie długo, ponieważ zostało przerwane przez dzwoniący telefon mężczyzny. Nie skupiała się szczególnie na tym, o czym dyskutował z drugą osobą, przynajmniej nie w stu procentach. Cicho mruknęła, zsuwając się nieco z kanapy, obserwując swojego towarzysza spod przymrużonych powiek, jakby jej wzrok miał go zabić. Rzecz jasna, po dłuższej chwili wyjęła telefon w celu zrobienia kilku zdjęć. Czego konkretnie? Sama nie wiedziała, do momentu aż Mike zrobił piękne miny, które musiała uwiecznić. Taka już była jej natura. Ile miała zdjęć? Wystarczająco dużo, żeby śmiać się i wysyłać je do przyjaciela. Zresztą, większość z tego, to ich głupie miny, które nieświadomie robili. Nat sama niejednokrotnie była zaskoczona przez bruneta. O większości zdjęć nie wiedziała, aczkolwiek działało to i w drugą stronę.
W momencie usłyszenia imienia Harris, zaczęła się z lekka niepokoić, od razu odkładając telefon na bok, a całkowicie skupiając się na przyjacielu. Kto nie powiedział, że to spotkanie będzie pułapką? Każdy scenariusz może mieć miejsce w rzeczywistości. Nigdy nie wiadomo, czego można się spodziewać. A z Sopp różnie bywało. I Natalie była najzwyczajniej w świecie uprzedzona, zachowując przy tym dystans. Nie powstrzymała się od wyrażenia swojego zdania. Na tym to się skończyło, ponieważ przeszli na ciekawsze, ale i luźniejsze tematy niż miśki. Oczywiście, ten dzień nie mógł trwać w nieskończoność, dlatego w końcu dwójka zmuszona była wrócić do siebie, co prawda taksówką, ale co Miller miała do powiedzenia? Tyle, co nic. Przyzwyczajona była do tego typu sytuacji, czasami nawet oddawała pieniądze przyjacielowi, gdy nie zwracał na nią uwagi.
To po wejściu do mieszkania zastała ją mała… niespodzianka? Czy można było to tak nazwać? Nie była pewna. W salonie siedziała osoba, której nie widziała na oczy, a przynajmniej nie pamiętała w tamtym momencie, lecz ów kobieta nie za wiele chciała dyskutować o tym. Przedstawiając się jako Brendle, Nat już wiedziała z kim ma do czynienia. Cicho westchnęła, zajmując miejsce obok, spoglądając na swojego gościa.
- Widzę, że ty i Michael macie bardzo dobry kontakt, a potrzebujemy dwóch osób, więc najlepiej byłoby jakbyś przyszła do biura, również jutro popołudniu. Wszystkiego dowiesz się na miejscu. Odpowiada ci? – powiadomiła, na co jasnowłosa przystała, delikatnie się uśmiechając. Nawet nie wnikała skąd Brendle miała jej adres, zdecydowała się tym nie zmartwiać. Po krótkiej wymianie jeszcze zdań, gdzie ma dokładnie przyjść, Miller odprowadziła swojego gościa, tym samym zostając w mieszkaniu całkowicie sama.
Dlatego zdecydowała się pójść wziąć krótki prysznic, a następnie ucieknie do łóżka, gdzie słodko zaśnie. I nie potrzebowała dużo czasu, żeby jej plan wszedł w życie.
*
    Kolejnego dnia blondynka miała wolne, tak też miała cały dzień dla siebie, aż do południa, bo wtedy miała pójść się spotkać w celu dowiedzenia się więcej odnośnie tego, co było planowane. Znalazła sobie zajęcie w postaci gotowania z tym, co znalazła w internecie, jednocześnie odpisując swojemu przyjacielowi. Wredne wiadomości na dzień dobry było u nich niczym tradycja, a mimo to wywoływały uśmiech i dobry humor na resztę dnia. Miller nie spodziewała się, że czas tak szybko jej zleci, bo nim mogła się obejrzeć, zmuszona była wyjść z domu i udać się na miejsce spotkania. Cóż, gdyby nie fakt, że przeglądała się w lustrze, zapewne wyszłaby w samej piżamie. Tak też zaszła do sypialni, gdzie ubrała rzeczy, w których może pokazać się na mieście, przydałoby się zachować jakieś pozory człowieczeństwa, prawda? Dopiero po tym, jak się przebrała, mogła spokojnie opuścić mieszkanie, które zamknęła i skierowała się na pobliski przystanek, dzisiaj stawiając, po raz kolejny, na komunikację miejską.
Dotarcie na miejsce zajęło jej dobre piętnaście minut, a w momencie, jak już miała wejść do biura, w drzwiach minęła się ze swoim przyjacielem, jednocześnie zwracając jego uwagę. Jasnowłosa tylko obserwowała dwójkę, przysłuchując się ich wymianie zdań. Nie do końca wiedziała na co się pisała, dopiero teraz się dowie. Michael został przegoniony z biura, tym samym kobiety zostały same, więc Miller na spokojnie mogła przyswoić informacje, zadając kilka pytań odnośnie tego wszystkiego.
W momencie opuszczenia biura natknęła się na przyjaciela, który wyglądał jakby miał kogoś za chwilę zabić. Jasnowłosa jedynie przewróciła oczami, kręcąc z niedowierzaniem głową. Może i cała sytuacja wyszła dość nagle, ponieważ na dniach będą opuszczać miasto, dziewczyna nie przejęła się tym. Z szefem łatwo można się w takich kwestiach dogadać, zważywszy na to, ilu pracowników doszło do kawiarni.
- Nie patrz się tak. Mogło być gorzej – oznajmiła, gdy wyszli z budynku. Natalie dzisiaj zrezygnowała z jakiegokolwiek makijażu ze względu na fakt, że nie miała nigdzie wychodzić, nie licząc tego spotkania. – Zresztą, co się przejmujesz? Jak ma mi się coś stać, to nikt mnie nie uchroni – dodała, wzruszając cierpko ramionami, odwracając się w stronę bruneta, przez co szła tyłem.
- Tylko ta sytuacja nie jest tak łatwa, jak twoja ucieczka przed sopp po lesie, Nat – odpowiedział, najwyraźniej wciąż nie będąc zadowolonym z zaistniałej sytuacji.
- Mike, proszę cię. Lepszego porównania nie miałeś? Tylko lepsze moje towarzystwo niż jakiegoś nerda, który mało ci pomoże, raczej stawiając na taktykę, nie mogąc zrobić nic poza planem. Nie wycofam się. Nie ma takiej opcji. Coś może mi się tam stać, albo tutaj. Nie ma różnicy i nie przeżywaj jak baba okresu – rzuciła, zatrzymując się przed brunetem, niemalże od razu sięgając dłońmi do jego policzków, ciepło się uśmiechając.
Po dłuższej chwili złapała za dłoń mężczyzny, ciągnąc go w kierunku pobliskiego lasu, tym samym odciągając od powrotu do domu. Pogoda dopisywała, a Nat miała ochotę pobiegać w swojej wilczej formie po lesie. Zresztą, ruch to zdrowie, a w takim momencie przyda im się chwilowy odpoczynek od całej tej sytuacji. Jasne, Miller rozumiała przyjaciela, aczkolwiek ten nie mógł jej zabronić takiego wyjazdu. Sama się na to zgodziła, a ona odwrotu już nie widziała, nawet nie chciała się cofnąć od podjętej decyzji. To nie byłoby w jej stylu.
 
Michael?

Od Michaela CD Natalie

   Mężczyzna dokładnie słuchał swojej towarzyszki, lecz nie bardzo miał ochotę kontynuować temat jej nieistniejącej ciąży. Gdy ta stanęła naprzeciwko bruneta, spojrzał na jej delikatną twarz i nawiązał kontakt wzrokowy, aby dokładnie zrozumieć jej słowa.
— Rozumiem — powiedział spokojnie, na co blondynka lekko westchnęła — Ale.. nawet jakby to była prawda, pomagałbym Ci i wspierał, jakbym tylko mógł — dodał z delikatnym uśmiechem, który odwdzięczyła jasnowłosa — Ale że wszystko jest po staremu — zaczął i rozglądnął się po parku — To może podejdziemy do mojego pubu. Tam napijemy się czegoś.. dobrego — dodał delikatnie unosząc przy tym brew.
— Dobry pomysł — rzekła po chwili.
Oby dwoje ruszyli w kierunku Silent Crow, które na szczęście znajdowało się dość blisko, bo gdy tylko minęli próg lokalu, na dworze zaczął padać letni deszcz, który zmoczyłby parę przyjaciół do suchej nitki. Weszli do części prywatnej pubu, gdzie znajdowała się wygodna kanapa wraz z czarnym stolikiem obok oraz kilkoma dekoracjami w postaci obrazów czy doniczkowych roślin. Nim jednak zasiedli na swoim miejscu, wybrali jakieś dobre wino oraz przekąskę w postaci orzeszków, po czym wrócili na kanapę, na której rozsiedli się jak u siebie. Mężczyzna polał napoju do dwóch wysokich lampek i jeden z nich wręczył swojej towarzyszce, delikatnie stuknęli szklane naczynia i wyzerowali je, bo kto powiedział, że ich dwójka jest normalna.
— Są jakieś spotkania na dniach? — spytała blondynka po dłuższej chwili.
— Po ostatniej akcji z policją kruki ucichły. Pomimo dobrej opinii, muszą przeczekać i uspokoić miasto — odpowiedział po upiciu napoju — Bractwo ma podobne — dodał z lekkim westchnięciem.
— Czyli nic ciekawego — odparła cicho.
 Gdy brunet wziął oddech na kolejną część zdań, zauważył, że jego telefon, leżący na stoliku, zaświecił się jasnym światłem, a na jego ekranie ukazał się numer prywatny. Połączeniu towarzyszyły także irytujące wibrację, które drażniły czuły słuch mężczyzny, a że przeważnie odbiera każdy numer, tym razem uczynił tak samo.
— Witaj. Z tej strony Margaret Brendle, chyba jeszcze mnie Pan pamięta. — powiedziała kobieta od razu, gdy usłyszała głos bruneta.
— Dzień dobry. — przywitał się poprawiając siad na kanapie — Pani kapitan z Sopportare. Jakbym mógł nie pamiętać — dodał spokojnym tonem.
— Cieszę się. — mruknęła krótko — Jest pilna sprawa do omówienia, która nie może długo czekać.
— I pewnie nie jest też na rozmowę przez telefon.
— Zgadza się. Dasz radę zjawić się dzisiaj wieczorem? — spytała zaraz.
— Najszybciej jutro w południe — odpowiedział.
— Dobrze. Akurat wtedy nie będzie Harris'a w biurze.
— Czyli to coś przeciwko niemu?
— Nie, ale on nie wysłałby Ciebie.. Nie ważne. Do jutra.
Mężczyzna słysząc dźwięk rozłączonego połączenia, spojrzał krótko na ekran telefonu i odłożył go na stolik, jakby nie doszło do żadnej rozmowy. Cicho westchnął i zerknął na Natalie, która wygląda na zamyśloną.
— Słyszałaś — stwierdził zerując lampkę z winem — Pewnie jakieś kolejne zabawy w kotka i myszkę.
— A co jeśli jakaś pułapka? — zerknęła na bruneta.
— Brendle nie raz uratowała mi życie przed zjebem Harris'em, panem kapitan, który chce się mnie pozbyć, a jak można było zauważyć ich taktykę, na Ciebie też polowali — wyjaśnił.
— Być może..
Gdy temat sopp poszedł w niepamięć, przyjaciele przeszli na bardziej przyjemniejsze tematy, które spowodowały, że ich spotkanie przedłużyło się do samego wieczoru. Lekko wcięci winem zamówili taksówkę, która najpierw zawiozła Natalie do domu, a później samego Michaela, który zapłacił za transport.
Następny dzień, brunet zaczął od jakiejś wrednej wiadomości do swojej blondwłosej przyjaciółki, która zaraz odpisała mu w podobny sposób, co ucieszyło ciemnowłosego. Z czasem opuścił swoją sypialnie, ogarnął posiłek oraz siebie, po czym przygotował się na spotkanie w siedzibie Sopportare.
Gdy wybiła punkt dwunasta, jego osoba zawitała do biura pani kapitan, gdzie zastał ją samą za biurkiem. Ominęli wszelkie zwroty grzecznościowe i przeszli do tematu.
— Wynajęci szpiedzy zrezygnowali ze współpracy, a nasi ludzie bez słowa zniknęli w Australijskich miastach. Podejrzewamy, że za ich zniknięciem stoi jakaś tamtejsza mafia lub, co gorsze, istoty nadnaturalne.
— Rozumiem. Czyli mam tam polecieć, spytać się mafii o waszych kolegów i uratować im tyłki, bo sami nie potrafią o siebie zadbać?
— Coś w ten deseń. — westchnęła ukazując mapę Australii — Jest pięć miast do przeszukania. W każdym z nich musisz inaczej wyglądać, żeby za szybko Cię nie rozpoznali. Wszystko pokryje nieświadomy Harris, więc o to się martw.
— Tyle dobrego. Wiesz tylko, że te miasta są ogromne i szukanie ich zajmie mi wieki.
— Dla tego dostaniesz wykrywacz chipów, które mają wszczepione nasi ludzie. Mają duży zasięg, więc nawet jadąc autem dasz radę ich namierzyć — odpowiedziała — A i znajdziemy Ci kogoś do towarzystwa, żebyś nie czuł się samotnie.
Gdy ciemnowłosy chciał już się pożegnać i opuścić biuro kapitan, do środka weszła jasnowłosa kobieta, której imię brzmi.. Natalie.
— Nat, co ty tu.. — mruknął brunet marszcząc brwi — Brendle, czy ty oszalałaś? — spojrzał na kapitan.
— Widziałam, jak dobrze dogadujesz się z panią Miller i pomyślałam, żeby wysłać was tam razem. — wyjaśniła prostując się.
— Ale to jest niebezpieczne. — warknął demon.
— Spokój — mruknęła kobieta przykładając elektryczną pałkę do szyi mężczyzny — Dobrze wiesz, w jakiej sytuacji obecnie jesteś. Dobrze wiesz, ilu ludzi masz na sumieniu. Przez to już dawno powinieneś gryźć piach. — mówiła mocny tonem — A teraz pozwól, że wyjaśnię wszystko raz jeszcze.. — dodała spokojnie z uśmiechem, odkładając przy tym swoja broń.

Natalie?

14.08.2019

Od Natalie CD Michaela

Zaskoczona na słowa odnośnie bezpłodności mężczyzny, przez dłuższą chwilę przyglądała mu się, nie do końca pewna jak rozegrać to dalej. Oczywiście, i tak wyszła prawda na jaw. Aczkolwiek, jak wiadomo, Michael sam uwielbiał psuć piękne wizje, na co Nat jedynie pokręciła zrezygnowana głową.
- Słuchaj, wizja jest piękna, tylko mogłabym ciebie zamienić na innego mężczyznę i byłoby perfekcyjnie – oznajmiła z uśmiechem, upijając trochę napoju, nie przerywając kontaktu wzrokowego z przyjacielem, wzruszając przy tym delikatnie ramionami.
Ich spotkanie nie skończyło się na samym siedzeniu w kawiarni. Poszli również na spacer do pobliskiego parku, gdzie mogli bardziej odetchnąć od ciekawskich spojrzeń ludzi. Nat poruszyła temat płodności demonów, czy każdy jest bezpłodny czy Michael taki jest.
Jasnowłosa złapała za policzek towarzysza, cicho wzdychając kiedy zauważyła jego minę. Skąd mogła wiedzieć, że wyjdzie taka sytuacja? Zawsze powtarzała, że niemożliwe jest możliwe. Dlatego po dłuższej chwili przytuliła się do jego boku, tym samym zmuszony był podnieść rękę do góry, a Miller automatycznie ułożyła usta w dziubek, przymrużając przy tym oczy w rozbawieniu, po dłuższej chwili składając jedynie krótkiego buziaka na jego policzku.
- Nie powinieneś tak nad tym rozmyślać. Znaczy, niby to ten wiek. Tylko widzisz nas jako rodziców? Ja nie widzę tego, przynajmniej nie na ten moment – przyznała, poprawiając jasny kosmyk. Nie dostała odpowiedzi na zadane pytanie, dlatego pokręciła słabo głową, zatrzymując się, tym samym zwracając na siebie uwagę. – Nie wiedziałam, że z tego może wyjść taka sytuacja, okay? Sama nie wiedziałabym, co zrobić. Łatwo się o tym mówi, można się pośmiać, ale miałam obawy, że naprawdę jestem w ciąży – powiadomiła, spoglądając na twarz bruneta.
Miller zwykle stara się wszystko obracać w żart, nie pokazując, że coś ją męczy czy ma obawy. Tym samym wszystko trzyma w sobie, co później odbija się na jej samopoczuciu. Nie jest to dobre rozwiązanie, ale co mogła poradzić? Pewne sprawy wolała zostawiać dla siebie zamiast komuś się wygadać. Niestety, taka już była.

Michael?

13.08.2019

Od Michaela CD Natalie

   Gdy brunet wrócił do swojej codzienności, jego weselny nastrój uciekł w niepamięć, a praca z młodzieżą wkradła się do jego życia. Oprócz tego, musiał codziennie przebywać w swoim pubie, gdyż dwóch pracowników trafiło na długie chorobowe, przez co mężczyzna musiał ich zastąpić. Głównie dla tego, z Natalie widywał się bardzo rzadko, a kontaktował się z nią jedynie przez telefon, od czasu do czasu w kawiarni.Gdy jednak nastąpił dzień wolny dla nich obu, spotkali się we wcześniej wspomnianym miejscu, w której doszło do niecodziennej rozmowy. W pewnym momencie Natalie wyjęła test ciążowy ze swojej torebki i wręczyła go mężczyźnie, który krótko zerknął na jego wynik.
— Oczywiście, że rozumiem — odpowiedział spokojnie.
Na początku nie wiedział, jak ma zareagować, co powiedzieć czy co zrobić, gdyż wcześniej nie był w takowej sytuacji. Zawsze mógł powiedzieć do Nat, że ten pokaże jej sztuczkę, ale ona najpierw musi zamknąć oczy.. lecz to byłoby strasznie słabe. Gdy już chciał wszystko wyjaśnić, zatrzymał się w myślach i przypomniał sobie, jak to Nat lubi robić bruneta w konia. Postanowił więc odpowiedzieć na to tak, żeby rozpoznać żart od prawdy.
— Tylko jest jeden problem — zaczął i oparł się wygodnie na łokciach — Jestem bezpłodny, więc..
— Ale tylko z Tobą poszłam ostatnio do łóżka.
— Czyli albo wkręcasz niezły kit albo zapyliły Cię wróżki — powiedział brunet półszeptem, trzymając przy tym kontakt wzrokowy z blondynką.
Między przyjaciółmi zapadła krótka cisza, która została przerwana ich wybuchem śmiechu. Przez taką reakcje każdy się zdradził, choć w samym mężczyźnie coś jakby pękło. Miał uśmiech na twarzy, lecz jego skryte uczucie cierpiało, jakby czuł, że to już czas na powiększenie rodziny.. lub po prostu chęć posiadania jakiejkolwiek rodziny, którą sam stworzy, pokocha.
— A gdyby faktycznie to była prawda? — spytała po chwili — Co być wtedy zrobił? — oparła się łokciami o stolik.
— Co bym wtedy zrobił? — zamyślił się brunet także opierając się o mebel — Wtedy na Twoim palcu zawitałby jakiś ładny pierścionek. Kupiłoby się domek z ogrodem gdzieś daleko od miasta.. — mówił spokojnym tonem — Zamieszkałoby się razem.. — dodał zerkając na kobietę — Ewentualnie zamknęliby nas w jakimś psychiatryku czy w innym zakładzie dla chorych na głowę — zakończył niszcząc przy tym cały romantyczny klimat, do czego dążył od początku — Ale, że jest to żart, to można poczuć jeszcze trochę wolności — mruknął z cichym śmiechem.

Natalie? zgredzie
Szablon
synestezja
panda graphics