Po dojechaniu pod dom blondynki, ukazał im się skromny domek na
wzniesieniu, który swoim wyglądem przyciągnął wzrok nie tylko elfki, ale
także demona. Widząc takie tereny, sam poczuł wolność duszy, co
spowodowało u niego lekki uśmiech. W międzyczasie pomógł Anie dostać się
do środka jej domku i uważnie wysłuchał jej propozycji, po czym zerknął
na Lenę, która zaraz zabrała głos.
— Ja niestety mam zaraz kolejny trening i nie bardzo mam czas — rzekła z nutką smutku.
— Natomiast ja mam za dużo wolnego czasu — dodał brunet i cicho westchnął.
— To możesz zostać — uśmiechnęła się elfka i oparła o subaru.
— Zrobimy inaczej.. Lena, podrzucisz mnie po bawarkę, zmienię pojazd — zerknął na Ane — I tutaj wrócę — dodał wyjaśniając.
Obu
kobietom pasowała taka opcja, więc blondynka zniknęła za drzwiami
swojej posiadłości, a demon z elfką ruszyli w drogę powrotną. Subaru
kobiety było znacznie niższe i sztywniejsze, przez co leśną drogę
pokonywali kilka ładnych minut, a gdy wjechali na asfaltówkę, jej pojazd
wyglądał jak wyciągnięty z piaskownicy. Pomimo brudu, elfka była
zadowolona, że mogła ujrzeć takie ładne widoku, a auto zawsze można
umyć, co uczyniła już po odstawieniu mężczyzny pod budynkiem policji.
Swoją beemką opuścił parking policyjny i skierował się do podziemnego
garażu, gdzie pozostawił auto i wrócił się do mieszkania. Odłożył klucze
oraz dokumenty od dwuśladu do skrytki i zabrał klucze od motocykla,
które schował do kieszeni skórzanej kurtki. Chwycił za czarny kask i
zjechał windą na parking, skąd zabrał maszynę i wyjechał z parkingu.
Dawno nie czuł takiego spokoju i luzu podczas jazdy, a że była już druga
połowa wiosny, temperatura znacznie dopisywała. Na pamięć dojechał do
szutrowej drogi, a widząc obecne tam dziury, podniósł się lekko na
nogach i mknął przed siebie ze znacznie większą prędkością, niż autem
elfki. Dziury oraz piach nie były mu straszne, gdyż yamaha bardzo dobrze
radzi sobie w takich warunkach. Do owej podróży dołączył także Rav,
który skorzystał z podmuchu powietrza i szybował obok mężczyzny, od
czasu do czasu machając skrzydłami. Nie ważne, gdzie Mike się obecnie
znajduje, jego kruk zawsze jest w okolicy, co przestało już zaskakiwać
bruneta, choć czasami nad tym rozmyśla. W towarzystwie Rava, demon
dojechał pod dom kobiety i zatrzymał jednoślad w mniej widocznym
miejscu, otrzepał z siebie kurz i zabezpieczył maszynę, po czym
schodkami podszedł pod główne drzwi, Nim do nich zapukał, te były już
otwarte, a progu stała Ana z lekkim uśmiechem na twarzy.
— Powinnaś oszczędzać kostkę — rzucił mężczyzna i wszedł do środka — Tak to się nigdy nie uleczy — dodał z cichym śmiechem.
— Sam byś sobie drzwi nie otworzył — odparła blondynka zamykając drzwi za brunetem.
— Wszedłbym w inny sposób.
— Wyważanie drzwi nie wchodzi w grę.
— Ana.. — mruknął ciemnowłosy — Patrz ile masz tutaj ciemnych zakamarków — dodał odkładając kask na wieszak.
— Więc.. jaką chcesz kawę? — spytała schodząc z tematu.
—
Idealna zmiana tematu — rzekł, przez co oby dwoje z lekka się zaśmiali —
Jakąś dobrą, ale słabą pod względem kofeiny — dodał wyjaśniając — Z
resztą.. weź usiądź, a jak zrobię kawę. To Ty jesteś tutaj poszkodowana,
nie ja — podsunął kobiecie wysokie krzesło — Nie spalę Ci domu,
spokojnie — dodał czując niepewne spojrzenie na sobie.
Ana?
Brak komentarzy
Prześlij komentarz